Prezes Mt. Gox , swego czasu jednej z największych na świecie giełd bitcoinowych, został aresztowany w Japonii. Afera, w ramach której z kont klientów zniknęła wirtualna waluta warta miliony dolarów, wciąż pozostaje niewyjaśniona.



Policja bada, czy Karpelesowi – jedynej osobie z pełnym dostępem do systemu komputerowego giełdy - udało się też zwiększyć stan posiadania bitcoinów. W trakcie śledztwa na jaw wyszło też, że ok. 22 mln dolarów środków pochodzących od klientów nie zostało zaksięgowane.
Mark Karpeles nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów, za które grozi mu 5 lat pozbawienia wolności lub kara grzywny.
Wirtualna afera, realne straty
W lutym ubiegłego roku bitcoinowym światkiem wstrząsnęła informacja o problemach jednej z największych giełd, Mt.Gox. Początkowo, ze względu na rzekome problemy techniczne, zawieszone zostały wszystkie transakcje. Wprawiło to w popłoch użytkowników giełdy, którzy z niepokojem oczekiwali kolejnych informacji. Możliwość dokonywania transakcji wewnętrznych sprawiła, że niektórzy użytkownicy godzili się sprzedać swoje bitcoiny poniżej wartości wyznaczanej przez aktualny kurs, byle tylko wyjść z inwestycji.
Dalsze komunikaty ze strony giełdy informowały jednak o przeciągających się naprawach oraz przenosinach siedziby firmy. Po kilkunastu dniach pełnych spekulacji – po sieci krążyły nieoficjalne dokumenty obrazujące fatalny stan finansów Mt. Gox – giełda złożyła w tokijskim sądzie wniosek o upadłość i ochronę przed wierzycielami.

We wniosku znalazł się zapis informujący o długu spółki wynoszącym 63,6 mln dolarów. Giełda przyznała się do straty 750 000 bitcoinów należących do klientów oraz 100 000 należących do samej spółki. Przy ówczesnym kursie bitcoiny te warte były ok. 480 milionów dolarów. Poszkodowanych zostało 127 tys. klientów, z czego tylko 0,8% stanowili Japończycy. Za swoje problemy Mt. Gox wini atak hakerski oraz luki w systemie informatycznym.
W marcu 2014 r. Mt. Gox niespodziewanie poinformowała, że znalazła 200 000 bitcoinów wartych 116 mln dolarów. Reszta „zagubionych” bitcoinów do dziś nie została odnaleziona. Analitycy z tokijskiej firmy WizSec w kwietniu orzekli, że bitcoiny wyciekały z giełdy na długo przed wybuchem afery.
Michał Żuławiński


























































