2008-02-23 08:01 Źródło: Bankier.pl
Poważny spadek cen na "napompowanym" rynku nieruchomości?
Banki nie chcą już kredytować zbyt drogich mieszkań, a biura nieruchomości
nie przyjmują zbyt drogich ofert. To wyraźny sygnał, że w 2008 r. czeka
nas nie stabilizacja, lecz poważny spadek cen na wciąż "napompowanym"
rynku nieruchomości.
Pozornie wszystko jest po staremu - względna równowaga. Z danych portalu Oferty.net wynika, że za metr kwadratowy mieszkania w Warszawie sprzedający żądają średnio 9,556 zł, o 0,5 proc. więcej niż miesiąc temu. W Krakowie 8,248 zł (plus 2,4 proc.), w Poznaniu 6,278 zł (plus 0,2 proc.), tylko w Łodzi jest taniej o,3 proc. (4,760 zł).
Mimo że obroty biur nieruchomości spadły aż o 70 proc. w porównaniu z przełomem lat 2006 i 2007, ich klienci coraz częściej odprawiani są z kwitkiem. Właściciele mieszkań i domów słyszą: albo pan opuści cenę, albo szkoda naszej fatygi i tak nabywca nie dostanie kredytu na tak dużą kwotę.
- Sprzedający ciągle żyją przeszłością, nie chcą opuszczać cen. Część kupujących nie ma rozeznania w rynku i godzi się na postawione warunki. Banki jednak wiedzą, że mamy korektę. Nieruchomości nie są już tyle warte, co trzy miesiące temu i że za trzy miesiące będą warte jeszcze mniej - mówi Michał Macierzyński, ekspert portalu Bankier.pl.
Jak tłumaczy, coraz mniej banków skłonnych jest pożyczyć 500 tys. zł na nieruchomość, która lada chwila może kosztować 400 tys. zł. Mieszkanie jest bowiem zabezpieczeniem, na wypadek gdyby klient nie spłacił pożyczki. Dlatego banki zaczynają zaniżać wartości nieruchomości i, co za tym idzie, kwoty udzielanych kredytów.
Macierzyński podkreśla, że z tego samego powodu skończyło się udzielanie kredytów nawet do 130 proc. wartości mieszkania. Na to instytucje finansowe mogły sobie pozwolić tylko wtedy, gdy ceny nieruchomości szły z miesiąca na miesiąc średnio o 10 proc. do góry.
Dla przykładu, w Łodzi, gdzie średnie ofertowe ceny wciąż utrzymują się na poziomie 4,7 tys. zł za metr kwadratowy mieszkania, rzeczoznawcy wyceniają przeciętnie lokale na 3,8 do 4,3 tys. zł, a więc 10-20 proc. mniej. W rezultacie sprzedający staje przed alternatywą: albo sprzeda taniej, albo będzie tygodniami czekał na kolejnego kupca. Coraz więcej osób wybiera to pierwsze rozwiązanie. Dlatego, obok ostrożnych prognoz zapowiadających stabilizację, pojawiają się też opinie specjalistów rynku przewidujące, iż wiosną może dojść do krachu i spadku cen niektórych lokali nawet o 30 proc.
- Problemy z uzyskaniem odpowiednio wysokiego kredytu są głównie w tych bankach, które obligatoryjnie żądają wyceny rzeczoznawcy - wyjaśnia Krzysztof Iwan, szef łódzkiego oddziału Goldenegg, firmy doradzającej w inwestycjach.
- Biegli sporządzają operaty szacunkowe na podstawie aktów notarialnych sporządzanych w ostatnim czasie w okolicy. Powszechną zaś praktyką jest zaniżanie w tych dokumentach wartości mieszkań, by zaoszczędzić nieco na podatkach - mówi Iwan.
W opinii ekspertów, za banki łagodnie podchodzące do wyceny nieruchomości uchodzą m.in. MultiBank, Lukas, Nordea czy Dom Bank. Po środku stawki lokuje się Pekao SA. Opinię najbardziej restrykcyjnych mają niezmiennie Millenium, PKO BP, GE Bank.
Jakub Królikowski, specjalista ds. kredytów hipotecznych w MultiBanku, mówi, że w przypadku mieszkań praktycznie się nie zdarza, by bank kwestionował ustaloną cenę. Przyznaje natomiast, że jeśli chodzi o działki i domy, w 20-30 proc. przypadków ceny te są podważane, a ewentualne kredyty opiewają na niższe kwoty.
- Chronimy w ten sposób nie tylko siebie, ale tak-że klienta. Często jest tak, że nie zna się on na nieruchomościach, nie wie, że przepłaca - mówi Krzysztof Iwan.
4700 zł - chcą sprzedający za 1 mkw. mieszkania w Łodzi. Banki wyceniają metr na 4300 zł
30 proc. - mogą stracić na wartości najmniej atrakcyjne mieszkania w blokach
POLSKA Gazeta Opolska
Piotr Brzózka
Pozornie wszystko jest po staremu - względna równowaga. Z danych portalu Oferty.net wynika, że za metr kwadratowy mieszkania w Warszawie sprzedający żądają średnio 9,556 zł, o 0,5 proc. więcej niż miesiąc temu. W Krakowie 8,248 zł (plus 2,4 proc.), w Poznaniu 6,278 zł (plus 0,2 proc.), tylko w Łodzi jest taniej o,3 proc. (4,760 zł).
Mimo że obroty biur nieruchomości spadły aż o 70 proc. w porównaniu z przełomem lat 2006 i 2007, ich klienci coraz częściej odprawiani są z kwitkiem. Właściciele mieszkań i domów słyszą: albo pan opuści cenę, albo szkoda naszej fatygi i tak nabywca nie dostanie kredytu na tak dużą kwotę.
- Sprzedający ciągle żyją przeszłością, nie chcą opuszczać cen. Część kupujących nie ma rozeznania w rynku i godzi się na postawione warunki. Banki jednak wiedzą, że mamy korektę. Nieruchomości nie są już tyle warte, co trzy miesiące temu i że za trzy miesiące będą warte jeszcze mniej - mówi Michał Macierzyński, ekspert portalu Bankier.pl.
Jak tłumaczy, coraz mniej banków skłonnych jest pożyczyć 500 tys. zł na nieruchomość, która lada chwila może kosztować 400 tys. zł. Mieszkanie jest bowiem zabezpieczeniem, na wypadek gdyby klient nie spłacił pożyczki. Dlatego banki zaczynają zaniżać wartości nieruchomości i, co za tym idzie, kwoty udzielanych kredytów.
Macierzyński podkreśla, że z tego samego powodu skończyło się udzielanie kredytów nawet do 130 proc. wartości mieszkania. Na to instytucje finansowe mogły sobie pozwolić tylko wtedy, gdy ceny nieruchomości szły z miesiąca na miesiąc średnio o 10 proc. do góry.
Dla przykładu, w Łodzi, gdzie średnie ofertowe ceny wciąż utrzymują się na poziomie 4,7 tys. zł za metr kwadratowy mieszkania, rzeczoznawcy wyceniają przeciętnie lokale na 3,8 do 4,3 tys. zł, a więc 10-20 proc. mniej. W rezultacie sprzedający staje przed alternatywą: albo sprzeda taniej, albo będzie tygodniami czekał na kolejnego kupca. Coraz więcej osób wybiera to pierwsze rozwiązanie. Dlatego, obok ostrożnych prognoz zapowiadających stabilizację, pojawiają się też opinie specjalistów rynku przewidujące, iż wiosną może dojść do krachu i spadku cen niektórych lokali nawet o 30 proc.
- Problemy z uzyskaniem odpowiednio wysokiego kredytu są głównie w tych bankach, które obligatoryjnie żądają wyceny rzeczoznawcy - wyjaśnia Krzysztof Iwan, szef łódzkiego oddziału Goldenegg, firmy doradzającej w inwestycjach.
- Biegli sporządzają operaty szacunkowe na podstawie aktów notarialnych sporządzanych w ostatnim czasie w okolicy. Powszechną zaś praktyką jest zaniżanie w tych dokumentach wartości mieszkań, by zaoszczędzić nieco na podatkach - mówi Iwan.
W opinii ekspertów, za banki łagodnie podchodzące do wyceny nieruchomości uchodzą m.in. MultiBank, Lukas, Nordea czy Dom Bank. Po środku stawki lokuje się Pekao SA. Opinię najbardziej restrykcyjnych mają niezmiennie Millenium, PKO BP, GE Bank.
Jakub Królikowski, specjalista ds. kredytów hipotecznych w MultiBanku, mówi, że w przypadku mieszkań praktycznie się nie zdarza, by bank kwestionował ustaloną cenę. Przyznaje natomiast, że jeśli chodzi o działki i domy, w 20-30 proc. przypadków ceny te są podważane, a ewentualne kredyty opiewają na niższe kwoty.
- Chronimy w ten sposób nie tylko siebie, ale tak-że klienta. Często jest tak, że nie zna się on na nieruchomościach, nie wie, że przepłaca - mówi Krzysztof Iwan.
4700 zł - chcą sprzedający za 1 mkw. mieszkania w Łodzi. Banki wyceniają metr na 4300 zł
30 proc. - mogą stracić na wartości najmniej atrakcyjne mieszkania w blokach
POLSKA Gazeta Opolska
Piotr Brzózka
- Re: Wreszcie koncza sie naganiające do kupna artykuły !!! Autor: ~Zenek 2008-03-19 00:51
- Wielu woli kupić mieszkanie starsze,ale w dobrej lokalizacji,a nie nowe na zadupiu. A spadną ceny wszystkich i starych i nowych.
- Re: Wreszcie koncza sie naganiające do kupna artykuły !!! Autor: ~Marcin 2008-03-06 23:51
- Dnia 2008-02-23 o godz. 12:19 ~pomysl_zanim_kupisz napisał(a): > W koncu ludzie zaczynaja myślec. Jak mozna kupić dziuplę z > krzywymi scianami i z rurami na scianie z Alternatywy 4 za > 8000 (..)
- Poważny spadek cen na "napompowanym" rynku nieruchomości? Autor: ~Martin 2008-02-26 07:57
- Ciekawe gdzie sie podzial ten naciagacz co ciagle wklejal swoje wymyslone wyliczenia o Wroclawiu
- Poważny spadek cen na "napompowanym" rynku nieruchomości? Autor: ~aroon7 2008-02-24 18:30
- Chyba coś w tym jest... Od 3 miesięcy nie mogę sprzedać mieskzania w Katowicach, opuściłem cenę już o 30% i nic:(
- A co myślicie że nowe lepsze Autor: ~cv 2008-02-24 17:53
- Myślicie że nowe mieszkania od developera są lepsze niż za komuny. Wraca Gomułka. Ślepe kuchnie pod nazwą aneksu kuchennego, klitkowe pokoiki z okienkami jak w łazience. Zwykle w "salonie" p (..)
- Re: Poważny spadek cen na "napompowanym" rynku nieruchomości? Autor: ~doautora 2008-02-24 15:46
- pożyjemy, zobaczymy..;-)
- Poważny spadek cen na "napompowanym" rynku nieruchomości? Autor: ~2wb 2008-02-24 14:11
- JWC ma 47% marzy na metrze mieszkania, to nie jest normalna sytuacja i w zdrowej gospodarce jest nie do utzrymania na dluzsza mete. Pazernosc developerow poprostu nie zna granic, probowali windowac ce (..)
- Poważny spadek cen na "napompowanym" rynku nieruchomości? Autor: ~Boszko 2008-02-24 10:47
- Proszę zwrócić uwagę na końowy koszt jednego metra kwadratowego. Właśnie końcowy koszt stanowi granicę przliczana na wielkość mieszkania na które nas stać. Zakup w cenie nominalnej to jeden z parametr (..)
- Poważny spadek cen na "napompowanym" rynku nieruchomości? Autor: ~Jaaassssne:) 2008-02-24 09:47
- Chyba sami autorzy tak twierdzą, że doskonały:-). Zaklinanie przez analityków rzeczywistości co rusz widzimy przy np. giełdzie, kiedy nawołują do kupowania, jak trzeba sprzedawać. Jakby się was słucha (..)
- Re: Poważny spadek cen na "napompowanym" rynku nieruchomości? Autor: ~Hheheh 2008-02-24 08:55
- stek nonsensów..przewartościowany rynek na rynku popytu gdzie ludzie nie mają gdzie mieszkać i nie ma np. żadnych programów rządowych zwiększenia podaży tanich mieszkań..a jak były, to się ośmieszyły. (..)



Dodaj komentarz