Poniedziałkowa sesja w Europie rozpoczęła się od spadków, lecz jeszcze przed południem głównym giełdowym indeksom udało się wyjść na minimalne plusy. Nadzieje na odrabianie strat zostały jednak przekreślone przez pogłoski płynące zza Atlantyku. Na Wall Street pojawiły się plotki, że bank inwestycyjny Bear Stearns stoi na skraju niewypłacalności i brakuje mu kapitału. Chociaż pogłoska ta została zdementowana przez rzecznika spółki, to wystarczyło by kurs Bear Stearns obniżył się o ponad 10%, ciągnąc za sobą notowania na rynkach akcji w USA i Europie.
Wieści z Nowego Jorku wywołały przecenę akcji niektórych europejskich banków: kurs niemieckiego banku hipotecznego Hypo Real Estatate zanurkował o ponad 10%, akcje szwajcarskiego UBS przeceniono o 4%, zaś notowania HBOS obniżyły się o 3,5%.
Jeszcze gorzej radziły dziś sobie spółki surowcowe, które najbardziej zaciążyły na giełdowych indeksach. Akcje Antofagasty przeceniono o 7,4%, kurs BHP Billiton spadł o 5,9%, zaś walory Rio Tinto potaniały o 6%. W Londynie ceny miedzi spadły o 2,8%, ciągnąc za sobą także notowania niklu, ołowiu i cynku.
Niewielkim wsparciem dla rynku były wzrosty notowań koncernów naftowych, którym sprzyjał nowy rekord cen ropy – Nowym Jorku cena baryłki tego surowca osiągnęła dzisiaj poziom 107$. Jednakże notowania ropy nie pozostały bez wpływu na rynek akcji: kurs British Airways zniżkował o 4,6%, zaś walory Lufthansy straciły na wartości 1,2%.
Ostatecznie w poniedziałek londyński FTSE100 zanotował wynik 5.629,10 pkt., po spadku o 1,24%. Niemiecki DAX stracił 1,01%, schodząc do poziomu 6.448,08 pkt. Paryski CAC40 spadł o 1,13%, osiągając wartość 4.566,99 pkt.
K.K.






























































