REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Polski rynek pracy nie nadąża za Europą

2009-08-10 06:10
publikacja
2009-08-10 06:10
Dodaj Bankier.pl w Google
Polscy imigranci w Wielkiej Brytanii wyrobili nam wszystkim opinię niezwykle pracowitego narodu. Patrząc jednak na europejskie statystyki, widać, że ta opinia nie ma potwierdzenia w faktach.
Najnowszy raport Eurostatu nie pozostawia złudzeń: wleczemy się w europejskim ogonie pod względem poziomu zatrudnienia. Według właśnie opublikowanych danych w Polsce pracuje zaledwie 59,2 proc. osób w wieku 15-64 lata. Tymczasem średnia w Unii Europejskiej to niemal 66 proc. W najbardziej pracowitym państwie Unii, Danii, co miesiąc pensje odbiera prawie 80 proc. obywateli w wieku produkcyjnym. - Bo Polakom zwyczajnie się nie chce pracować. Mamy naturę leni - podkreśla prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego, autorka książki "Polski rynek pracy - niedopasowania strukturalne".

Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że z tych 59 proc. pracujących Polaków powinniśmy się cieszyć, gdyż jest to najlepszy nasz wynik w tym wieku. Po raz ostatni tak wysoki odsetek rodaków chodzących codziennie do pracy mieliśmy w 1999 r. Potem zaczął on dramatycznie spadać - aż do 51,2 proc. w roku 2003. Kryzys moskiewski, a potem pęknięcie bańki internetowej, która wyrosła na światowych giełdach, odbiły się na naszym rynku pracy, radykalnie podnosząc bezrobocie. Wraz z wejściem do Unii Europejskiej (i napływem dotacji z Brukseli) sytuacja poprawiła się. Do tego jeszcze przez kilka lat trwała na świecie (i w Polsce przy okazji) nieustanna hossa gospodarcza (w ciągu trzech lat indeks warszawskiej giełdy podwoił się). W ten sposób udało nam się wrócić do poziomu zatrudnienia z końca lat 90.

Jednak teraz doszliśmy do ściany. - Przez brak reform rynku pracy trudno się spodziewać dalszego wzrostu liczby zatrudnionych - przewiduje prof. Kryńska. I wymienia grzech zaniechania: brak stworzenia warunków do pracy dla osób najmłodszych, najstarszych, kobiet, niepełnosprawnych. - Owszem, udało się skasować częściowo wcześniejsze emerytury. To dlatego zanotowaliśmy ostatni wzrost poziomu zatrudnienia. Ale dalszych reform brak, więc szans na kolejne wzrost właściwie nie ma - podkreśla prof. Kryńska.

Trafnie problem polskiej pasywności zawodowej dokumentuje raport "Polska 2030. Wyzwania rozwojowe". Co prawda w ostatnich latach liczba pracujących Polaków rosła, ale było to prostą konsekwencją obniżającego się bezrobocia (z 20 proc. w 2003 r. spadło ono do 7 proc. pięć lat później). Ale w tym samym czasie gwałtownie wzrosła liczba osób, które wycofały się z rynku pracy - a więc przestały być ujmowane w statystykach bezrobocia. To całe rzesze pracowników służb mundurowych mających prawo do emerytury po przepracowaniu 15 lat w zawodzie (w ten sposób nawet 35--latkowie stają się beneficjentami ZUS-u). Na to jeszcze nałożyło się długo obowiązujące prawo do wcześniejszej emerytury przysługującej nawet 50-latkom. Problem pogłębiła jeszcze niska aktywność zawodowa osób w wieku szkolnym lub studenckim, gdyż w Polsce brakuje przepisów pozwalających studentom elastycznie ustalać swój czas pracy. "W_konsekwencji Polacy dużo łatwiej dezaktywują się zawodowo niż mieszkańcy innych krajów UE. Stąd tak niski odsetek pracujących Polaków" - diagnozowali autorzy raportu.

Ale niski odsetek pracujących Polaków to tylko jeden z problemów, z jakimi się zmagamy. Innym jest sposób naszej pracy. Mówiąc najprościej: w Polsce ciągle najczęściej zarabia się pracą rąk, podczas gdy na Zachodzie pracą głowy. Dobitnie dowodzi tego najnowszy raport Eurostatu. Prawie co drugi Polak trudni się pracą fizyczną, gdy tymczasem w całej Unii Europejskiej w ten sposób zarobkuje 37 proc. osób w wieku produkcyjnym. Dzięki temu możliwe są takie fenomeny jak "polski hydraulik" podbijający Francję czy sukces naszych rodaków na Wyspach Brytyjskich. Ale z drugiej strony łatwo zrozumieć, czemu do tej pory nie udało nam się stworzyć firmy choćby na miarę fińskiej Nokii - zwyczajnie nie ma kto się tym zająć.
- Brak gruntownej reformy rynku pracy sprawi, że Polska pogrąży się w dryfie rozwojowym. Nasze PKB będzie wprawdzie się powiększało, ale nie na tyle szybko, by dokonać skoku cywilizacyjnego, który pozwoli nam dogonić najbardziej rozwinięte kraje świata - tłumaczył minister Michał Boni podczas konferencji z cyklu "Forum Polska". I proponuje zmiany. Przede wszystkim opóźnienie wieku emerytalnego - z 65. do 67. roku życia. W ten sposób uda nam z czasem zerwać z opinią kraju z najmłodszymi emerytami w Europie. Inny postulat zakłada zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn (dziś panie mają prawo skończyć pracować pięć lat wcześniej niż panowie).

Ale takie proste rozwiązania nie wystarczą. W Polakach trzeba jeszcze zaszczepić umiejętność uczenia się przez całe życie. Dla porównania, średnio w UE uczy się co drugi Europejczyk w wieku 45-54 lat, tymczasem w Polsce zaledwie co trzeci. Ważna jest także umiejętność zmian pracy. 40 proc. Europejczyków uważa, że zmiana co jakiś czas pracy jest wskazana. Tę opinię podziela 28 proc. Polaków. Podobnych przykładów niedostosowania do wymagań współczesnego rynku pracy można podać więcej.

Dużo mówi się o potrzebie reform rynku pracy. Co chwila pojawiają się pomysły zmian, na przykład koncepcja rocznego urlopu dla osób w okolicach 50. roku życia, o której pisaliśmy w "Polsce" w ubiegłym tygodniu. Ale jednocześnie cały czas nie widać przejawów determinacji, by jakiekolwiek zmiany wcielić w życie. Nawet prosta wydawałoby się reforma rozpoczęcia nauki w podstawówkach przez sześciolatków wchodzi w życie bardzo opornie. A przecież miała ona pomóc rozładować problem szybko starzejących się polskich pracowników. Rząd zapowiada, że w przyszłym roku reformy ruszą szerokim frontem. To ostatni dzwonek. Jeśli kampania przed wyborami samorządowymi i prezydenckimi zablokuje te zmiany, to Polacy na stałe zostaną zagłębiem taniej siły roboczej dla reszty Europy. Będzie słynąć tylko z hydraulików i budowlańców. Ale państwa, które mogłoby aspirować do roli najważniejszych krajów w UE, na pewno w ten sposób nie zbudujemy.

48 proc.- Polaków utrzymuje się wyłącznie z pracy własnych rąk
37 proc.- osób (średnio) pracuje fizycznie w krajach Unii Europejskiej


Agaton Koziński

/ Polska
Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Rodzinne urodziny Zygmunta Solorza we Florencji. Czy to zwiastun końca sporu o sukcesję?
Tematy

Komentarze (9)

dodaj komentarz
~samodzielnie-myslacy
1) Gdyby stosunek kosztow zycia do zarobkow byl porownywalny do zachodniego lub chociazby 2razy nizszy to zapewne PRACA "oplacala" by sie bardziej
2) Polacy pracuja fizycznie - nie ma "polskiej" Nokii bo nie ma ludzi, ktorzy mogli by sie tym zajac - nie ta paniusia pojdzie na pierwsza lepsza polska uczelnie
1) Gdyby stosunek kosztow zycia do zarobkow byl porownywalny do zachodniego lub chociazby 2razy nizszy to zapewne PRACA "oplacala" by sie bardziej
2) Polacy pracuja fizycznie - nie ma "polskiej" Nokii bo nie ma ludzi, ktorzy mogli by sie tym zajac - nie ta paniusia pojdzie na pierwsza lepsza polska uczelnie techniczna to zobaczy rzesze ludzi, ktorzy swobodne mogli by sie tym zajac - nie ma KAPITALU - paniusisa zapomina ile kasy wpompowali amerykanie w latach 80 w fabryke prezerwatyw i okablowania o nazwie Nokia.
3) 35-letni emeryci sluzb mundurowych nie obciazaja ZUSu poniewaz maja swoje resortowe biura emerytalne i tam odprowadzaja skladki emerytalne i z tamtad otrzymuja swiadzeczenia - sluzby mundurowe nie maja nic wspolnego z ZUSem - NA SZCZESCIE. A to kluje w oczy, ze sa ludzie, ktorzy nie podlegaja temu choremu systemowi emerytalnemu i maja wyzsze emerytury i dostaja je szybciej...
~Bartek
Zlikwidować zasiłek dla bezrobotnych, albo obniżyć go do max 200 zł. Zwiększyć pensję minimalną. Praca na czarno - surowa kara dla firm.
~Franek
co to za praca? najbardziej bezproduktywna z możliwych, nawet poseł czy dziennikarz jest bardziej produktywny.
~sdf
Kolejny dzień o kolejna porcja lumpenliberalnej propagandy...ludzie pozbawiani pracy i godności, bankructwa kolejnych zakładów a diagnoza liberałów 'bo ludziom nie chce się pracować" jak można porównywać wysoko rozwinięte państwa Zachodu ze śmiesznie biedną i ogromnie zacofaną Polską? nóz się w kieszeni otwiera jak się czyta Kolejny dzień o kolejna porcja lumpenliberalnej propagandy...ludzie pozbawiani pracy i godności, bankructwa kolejnych zakładów a diagnoza liberałów 'bo ludziom nie chce się pracować" jak można porównywać wysoko rozwinięte państwa Zachodu ze śmiesznie biedną i ogromnie zacofaną Polską? nóz się w kieszeni otwiera jak się czyta takie brednie
~Adam
Jaka korzysc moze odniesc Polak w wieku powyzej 40 lat z nauki?
Zadną - jesli z jakis powodow straci prace to i tak nowej nie znajdzie.
W branży IT lub reklamie gdy masz wiecej niż 35 lat to juz jestes "dinozurem" i znajomosc aktualnych zagadnien/jezykow programowania nic nie da. Takich ludzi w PL sie nie zatrudnia
Jaka korzysc moze odniesc Polak w wieku powyzej 40 lat z nauki?
Zadną - jesli z jakis powodow straci prace to i tak nowej nie znajdzie.
W branży IT lub reklamie gdy masz wiecej niż 35 lat to juz jestes "dinozurem" i znajomosc aktualnych zagadnien/jezykow programowania nic nie da. Takich ludzi w PL sie nie zatrudnia bo są "za starzy". Masz wiecej niż 40 lat - ucz sie jezykow obcych w Polsce pracy innej niż fizycznej nie znajdziesz ..... chyba, ze nalezysz do korporacji lekarzy, prawnikow itp.
~as
Po tym co piszesz należałoby wnioskować, że Tusk i jemu podobni powinni być bez pracy. A tak nie jest. Wiek nie jest ogranicznikiem. Tak się akurat składa (inteligencie z teczką), że mózg się aż tak nie starzeje. To indywidualne zdolności, dieta, kondycja fizyczna i chęć decyduje: czy jesteś baran w wieku 25 lat i tak ci zostanie,Po tym co piszesz należałoby wnioskować, że Tusk i jemu podobni powinni być bez pracy. A tak nie jest. Wiek nie jest ogranicznikiem. Tak się akurat składa (inteligencie z teczką), że mózg się aż tak nie starzeje. To indywidualne zdolności, dieta, kondycja fizyczna i chęć decyduje: czy jesteś baran w wieku 25 lat i tak ci zostanie, czy też jesteś specjalistą w danej działce w wieku 75 lat. Wielu ludzi uczy się nadal, kończy szkolenia, cały czas dba o swoją wiedzę i ma to poparte doświadczeniem. Jedź za granicę i zobacz w jakim wieku ludzie uczą się kolejnego języka.
To tylko u nas jakieś głąby uważają, że w wielu 40 lat trzeba ubezwłasnowolnić lub wysłać do miotły (a propos tam też powinni znać języki, zgodnie z ostatnimi propozycjami "światłych").
Efekt jest taki, że jeden z drugim płaci coraz wyższe podatki, bo ludzie zaczynają wierzyć w te bzdury i idą na rentę, podczas gdy powinni pracować.
Powiem więcej: mój kolega zatrudnia właśnie kobiety po 40-ce. A wiesz dlaczego? A bo mają odchowane dzieciaki i jest duża szansa, że nie będą zmieniać tak szybko pracy. Zatem każda złotówka zainwestowana w takie osoby się opłaci, bo nie wydaje się jej dla konkurencji.
~dlkfjsldfkjlk
Za 1000 zł miesięcznie to się nie chce pracować i nie dziwię się ludziom że nie chcą być legalnymi niewolnikami i wolą siedziec w domu i iść do opieki bo moga dostać prawie tyle samo za nic nie robienie.
~emeryt
ma racje wszystko sie zgadza w 95 %
~Bill
Co za bezczelne bzdury!!!
"Bo Polakom zwyczajnie się nie chce pracować. Mamy naturę leni - podkreśla prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego" !!!!!?????
a potem już coraz większe bzdury im bliżej końca tego, pożal się boże, artykułu.
Kto pisze te teksty do bankiera? uczniowie gimnazjum? i co ważniejsze
Co za bezczelne bzdury!!!
"Bo Polakom zwyczajnie się nie chce pracować. Mamy naturę leni - podkreśla prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego" !!!!!?????
a potem już coraz większe bzdury im bliżej końca tego, pożal się boże, artykułu.
Kto pisze te teksty do bankiera? uczniowie gimnazjum? i co ważniejsze kto pozwala na publikację takich bzdetów?
Bankier programowo powinien być rzetelnym portalem!!!

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki