Z badania TNS OBOP wynika, że 55% Polaków jest zadowolona ze swoich dochodów. 7% stać na zaspokojenie wszystkich potrzeb, a 48% żyje na niezłym poziomie, ale wciąż uważają na co wydają pieniądze. 22% ma o wiele gorzej – dochody tego odsetka badanych zmuszają ich do ciągłego liczenia każdego grosza i odmawiania sobie np. wakacji.



Przeciętne zarobki Polaków są bardzo niskie na tle pozostałych państw UE. Średnia płaca netto w sektorze przedsiębiorstw wynosi 2,8 tys. zł. Mediana waha się w okolicach 2,2 tys. zł netto. Ponad milion ludzi zarabia równowartość płacy minimalnej, czyli 1,3 tys. zł netto.
Z ostatnich danych Eurostatu wynika, że polska płaca minimalna wyrażona w euro przy uwzględnieniu parytetu siły nabywczej wynosi 738 euro brutto. To więcej niż w Portugalii i tylko kilka procent mniej niż w Grecji.

Niestety, parytet siły nabywczej jest zdradliwym wskaźnikiem, bo końcowa „wartość” dochodu zależy od przyjętego do obliczenia inflacji koszyka dóbr i usług. Wystarczy, że zmieni się w nim udział wina lub chleba na rzecz np. maszynek do golenia i wyliczenia mogą się bardzo od siebie różnić.
16 tys. zł rocznie na głowę Polaka
Przeciętny roczny dochód na głowę w polskim gospodarstwie domowym wynosi nieco ponad 16 tys. zł, czyli ok. 1,3 tys. zł netto. Oczywiście w zależności od liczebności i rodzaju źródła dochodów gospodarstwa domowego można zaobserwować spore różnice w zasobności portfeli Polaków. Co prawda wskaźnik Giniego dla Polski systematycznie spada – obecnie wynosi ok. 0,3 – ale wciąż jest wyższy niż w Niemczech. Niemniej o tym, że jesteśmy stosunkowo biednym narodem najlepiej świadczy fakt, że tylko 4% legalnie zatrudnionych Polaków płacących podatek dochodowy od osób fizyczny wchodzi w II próg podatkowy – tzn. jego roczne zarobki brutto przekraczają 85,5 tys. zł.
Zarabiasz 2,5 tys. zł netto – możesz się cieszyć
Z analizy danych statystycznych podatników płacących PIT wynika, że przeciętny pracujący Polak zarabia ok. 2,5 tys. zł brutto miesięcznie (1,8 tys. zł netto). Oczywiście należy pamiętać o tym, że nie każdy pracuje przez cały rok i też nie każdy pracuje na pełen etat. Ale nawet jeśli weźmiemy to pod uwagę to dochody pracującej ludności i tak będą oscylować w granicy 3 tys. zł brutto. Z badania GUS odnośnie do przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej, które uwzględnia 8,8 mln osób wynika, że te dochody to nie więcej niż 3,6 tys. zł brutto. Mediana nie powinna być wyższa niż 3 tys. zł brutto, czyli ok. 2,3 tys. zł netto.
Portfele grubsze o kartkę papieru
W 2014 roku realne płace w Polsce wzrosły o 3,2%. Głównie na skutek deflacji – tzn. pensje wzrosły nieznacznie, ale za to wiele produktów potaniało, co wpłynęło na fakt, że w teorii na koniec miesiąca zostaje nam więcej w portfelu. Największym problemem hamującym wzrost płac jest niska wydajność, która stanowi nieco ponad 60% przeciętnej UE. Pensje są na niższym poziomie od wydajności, co oznacza, że są one niedowartościowane. Jednak w praktyce nie mogą one wzrosnąć bo wpadliśmy w pułapkę niskich wynagrodzeń – zwiększenie funduszu płac zmniejszy naszą konkurencyjność, co w konsekwencji spowoduje odpływ kapitału zagranicznego z Polski. Następstwem jest wysokie bezrobocie.
To właśnie z tego powodu ekonomiści od lat tłumaczą, że tylko wzrost gospodarczy powyżej 4% stanowi wyraźny sygnał, że w gospodarce dochodzi do zmian strukturalnych m.in. inwestycji w podniesienie wydajności. I to one, a nie programy stażowe, mają wpływ na trwały spadek bezrobocia i zwiększenie wynagrodzeń pracowników. Jednak by osiągnąć 4% wzrost PKB potrzeba nie tylko taniego kredytu, ale przede wszystkim woli politycznej do dokonania niezbędnych reform gospodarczo-administracyjnych m.in. uproszczenia systemu podatkowego i zmniejszenia roli państwa w tworzeniu archaicznych monopoli.
Nie oszukujmy się – to równowartość ok. 500 euro netto miesięcznie, czyli dwukrotnie mniej niż wynosi najniższa pensja w Niemczech (minimalna stawka to 8,5 euro za godzinę brutto). Oczywiście, połowa zadowolonych respondentów z badania TNS OBOP najprawdopodobniej zarabia więcej niż wynosi mediana czyli owe 500 euro, ale nawet jeśli jest to dwukrotnie więcej to… i tak wciąż mają niższy roczny dochód od najgorzej wykształconego i wykonującego najpodlejszą z możliwych prac Niemca. Rzeczywiście to powód do zadowolenia.
Łukasz Piechowiak





























































