W 2011 roku do Państwowej Inspekcji Pracy wpłynęło 42,7 tys. skarg na pracodawców zgłaszanych przez byłych lub obecnych pracowników. Niestety zwiększyła się wyraźnie liczba anonimowych zgłoszeń, co oznacza, że pracownicy składający skargi boją się utraty pracy - podkreśla PKPP Lewiatan. Z danych przedstawionych przez PIP wynika, że 32% kontroli to reakcje na skargi pracowników.
W tym roku PIP zamierza przeprowadzić 88 tysięcy kontroli. Z oficjalnej informacji wynika, że 46% z nich to codzienne rutynowe kontrole, przy czym ich znaczny odsetek będzie dotyczyć wypłaty wynagrodzeń. Działania kontrolno-prewencyjne obejmą najbardziej zagrożoną wypadkami branżę, czyli budownictwo. Inspektorzy zwrócą szczególną uwagę na prace ziemne oraz roboty na wysokości.
PIP zapowiedział, że będzie bezwzględne w temacie zapewnienia bezpieczeństwa pracownikom. Kontroli mogą spodziewać się małe firmy budowlane, a także inwestycje związane z Euro 2012. Zdaniem PIP-u wypadkom przy pracy najczęściej ulegają pracownicy o krótkim stażu pracy. Stąd kontroli powinny spodziewać się nowe zakłady pracy.
Problemy PIP-u
W tym roku Państwowa Inspekcja Pracy planuje aż 88 tysięcy kontroli. Zdaniem niektórych ekspertów to stanowczo za mało. W Polsce mamy - według różnych szacunków - od 1,5 do 4 mln zarejestrowanych przedsiębiorstw. Większość z nich ominie kontrola inspektorów pracy, ale nie oszukujmy się - problem z przestrzeganiem przepisów BHP i Kodeksu pracy jest o wiele bardziej powszechny, niż wskazują statystyki PIP-u.
Do tego dochodzą zarzuty niektórych pracowników, którzy twierdzą, że sama kontrola PIP-u często nie przynosi żadnego efektu, bo pracodawca dowiaduje się wcześniej o planowanej wizycie inspektora pracy. Nie zmienia to faktu, że PIP ciągle jest wyżej ceniona przez pracowników niż sądy pracy.
Zdaniem Pracodawców RP działania PIP-u są oceniane jako skuteczniejsze niż sądów, a dodatkowo są wolne od opłat. Ponadto według obiegowej opinii sądy pracy uznawane są przez pracowników za środek ostateczny i bardzo kosztowny. Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że w 2003 roku było ich 360 tys., a w 2010 roku tylko 95 tys. W 2009 roku sądy pracy nałożyły na pracodawców grzywny na łączną kwotę 6,8 mln złotych, co daje średnio ok. 1900 zł. Z kolei inspektorzy pracy z mandatów zebrali 25 mln złotych, co średnio daje 1 236 zł.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
» Zatory płatnicze biją rekordy
» Jak się liczy wynagrodzenie na umowie o pracę?
» Tax Fiction – do pracy zawsze z własnym papierem toaletowym





























































