W okresie zmasowanego oblężenia giełdowych indeksów przez spragnionych spadków niedźwiedzi, na ratunek kupującym przychodzi debiut Facebooka. Rozbudzone apetyty na beztroską chwilę zapomnienia o hiszpańsko-greckim dramacie pozwalają liczyć na zieloną końcówkę tygodnia na Wall Street.
Dziś nowojorski indeks Nasdaq zasilą walory społecznościowego giganta Marka Zuckerberga. Oferta publiczna osiągnęła ostatecznie wartość 16 mld USD i pozostawia Zuckerbergowi pewien niedosyt. Młody miliarder chciał bowiem przebić ofertę publiczną Visy z marca 2008 roku, która wyniosła 17,8 mld USD. Niestety rynkowa zawierucha pokrzyżowała plany Facebookowi, który w sprzyjającej atmosferze mógły jeszcze podbić cenę emisyjną.
Kontrakty terminowe na główne amerykańskie indeksy zyskiwały przed godziną 14:00 w granicach 0,5-0,6 proc. Symboliczne odreagowanie ostatnich spadków około południa przez europejskie banki pozwala liczyć na lepsze otwarcie sesji na Wall Street. Zwłaszcza, że dzisiejszy kalendarz ważnych wydarzeń makro jest bardzo skromny i ogranicza się do publikacji odczytu inflacji konsumenckiej w Kanadzie za kwiecień (14:30). Oczekuje się utrzymania dotychczasowej inflacji CPI na poziomie 1,9 proc. rdr.
Tymczasem w przedsesyjnym handlu w Stanach Zjednoczonych, akcje finansowego kolosa JP Morgan Chase traciły 4,3 proc. na wieść o tym, że strata spowodowana fatalnymi w skutkach spekulacjami na rynku powiększyła się z 2 do 3 miliardów USD (Londyński Wieloryb JP Morgana stracił 2 mld USD).
W czwartek Nasdaq skurczył się o 2,1 proc., S&P500 o 1,51 proc., a Dow Jones o 1,2 proc. To dodatkowy argument za korzystnym scenariuszem dla Facebooka i wszystkich inwestorów, którzy zapisali się na akcje spółki po 38$ za walor.
Krzysztof Gołdy
Bankier.pl



























































