W czwartek ze świecą można było szukać choćby cienia pozytywnej informacji. Tradycyjnie już straszyła Grecja, która w sensie politycznym jest już praktycznie poza strefą euro, a czerwcowa powtórka wyborów parlamentarnych zapewne ten fakt przypieczętuje. Grecy szturmują banki i wypłacają z nich ostatnie oszczędności, ponieważ dni kraju w strefie euro wydają się policzone. EBC odmawia finansowania greckich banków, ponieważ część z nich ma ujemne kapitały własne. Agencje Fitch obniżyła długoterminowy rating Grecji z B- do CCC, uzasadniając to posunięcie rosnącym ryzykiem opuszczenia strefy euro. Kwestią dyskusyjną pozostaje już tylko sposób opuszczenia strefy euro przez Grecję.
Drugim – i znacznie istotniejszym - punktem zapalnym jest Hiszpania. Media doniosły o masowych wypłatach gotówki ze znacjonalizowanego banku Bankia. Władze błyskawicznie zdementowały te informacje, co tylko zwiększyło ich wiarygodność. Mocno wzrosły też koszty obsługi hiszpańskiego długu. Na czwartkowej aukcji Madryt zdołał pożyczyć 2,5 mld euro, ale po znacznie wyższym koszcie. Za 3- i 4-letnie obligacje Hiszpanie zapłacą ok. 5% rocznie, czyli o ok. dwa punkty procentowe więcej niż na poprzedniej aukcji. Na rynku wtórnym rentowność obligacji 10-letnich wzrosła do 6,31%.
Na to wszystko nałożyły się bardzo niekorzystne raporty gospodarcze z Ameryki. Kolejne dane zdają się potwierdzać tezę, że największa gospodarka świata znów zaczyna zwalniać, i że od 2006 roku nie jest w stanie odzyskać normalnej dynamiki. Największym rozczarowaniem był silny spadek koniunktury przemysłowej w regionie Filadelfii. Wskaźnik ten spadł z 8,5 pkt. do –5,8 pkt., co jest najgorszym wynikiem od września i wskazuje na nagły spadek aktywności gospodarczej. Analitycy liczyli na wzrost do 10 pkt., czyli na przyspieszenie wzrostu w tym regionie.
Kolejny raz rozczarował też rynek pracy. Po zasiłek dla bezrobotnych zgłosiło się 370 tys. Amerykanów. Dane za poprzedni tydzień po raz 18-ty z rzędu zostały zrewidowane w górę. Wszystkie dane świadczą o tym, że o trwałej poprawie na amerykańskim rynku pracy możemy zapomnieć. A bez tego trudno mówić o trwałym wzroście gospodarczym. Nową recesję w USA trzeba więc brać pod uwagę przy decyzjach inwestycyjnych.
Źródło: Bankier.pl
To wszystko sprawiło, że nowojorskie indeksy spadały przez cały dzień. Ostatecznie S&P500 stracił 1,5% i znalazł się na najniższym poziomie od stycznia. Nasdaq oddał 2,1%, a Dow Jones 1,2%. W gronie blue chipów o ponad 4% przeceniono akcje banku JP Morgan, a kurs Caterpillar Inc. spadł o 4,5%. Za to 4% zyskały walory Wal-Mart Stores. Największa sieć handlowa świata pochwaliła się aż 10-procentowym wzrostem zysków w minionym kwartale.
Już po sesji pojawiła się informacja o wynikach oferty pierwotnej Facebooka. Cena emisyjna została ustalona na maksymalnym poziomie, czyli 38 USD za akcję. Internetowa firma sprzeda 422,2 mln akcji, co implikuje wartość oferty na przeszło 16 mld USD. Wycena Facebooka wyniosła 104 mld USD. W piątek spółka zadebiutuje na nowojorskiej giełdzie.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl




























































