Nieoficjalnie wiadomo, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy zostanie dofinansowany kwotą 250 mld dolarów, co oznacza podwojenie zasobów Funduszu. Dzięki temu MFW będzie miał więcej środków na pożyczki dla państw zagrożonych kryzysem walutowym, co generalnie powinno zmniejszyć ryzyko inwestycyjne.
Ale nadzieje związane ze szczytem G20 są dużo większe. Inwestorzy na giełdach całego świata są wręcz w euforycznych nastrojach i masowo kupują akcje, licząc na skuteczne recepty antyrecesyjne. Dzięki kilkuprocentowym zwyżkom giełdowych indeksów drożeją też surowce przemysłowe.
Lecz ten nagły wzrost apetytu na ryzyko odbywa się kosztem metali szlachetnych i obligacji skarbowych. Dlatego o godzinie 14:00 uncja złota kosztowała 913,35 dolarów i była o 1,3% tańsza niż wczoraj. Srebro taniało o 0,8%, osiągając cenę 12,91$ za uncję.
Z drugiej strony spadek cen złota jest ograniczany przez deprecjację dolara względem euro. Odpływ kapitału z rynku amerykańskich obligacji skarbowych wywołuje wzrost kursu EUR/USD, który dziś dotarł do poziomu 1,34$. Słabszy dolar oznacza bowiem, że metale szlachetne stają się tańsze dla inwestorów spoza USA.
Euro dodatkowo umocniło się po decyzji Europejskiego Banku Centralnego, który obniżył stopy procentowe tylko o 25 pkt. bazowych, podczas gdy ekonomiści oczekiwali cięcia o 50 pb. Jednak w ostatnich tygodniach EBC szkodził złotu, sprzedając do końca marca 35,5 ton złota ze swoich rezerw walutowych.
K.K.































































