Po spadkach z wtorku i czwartku nowojorskie giełdy znalazły się blisko swoich wieloletnich minimów z 20. listopada ubiegłego roku. Dow Jones nawet pokonał to wsparcie i po raz pierwszy od przeszło sześciu lat spadł poniżej 7.500 punktów. Indeksowi S&P500 brakuje do tego tylko 26 pkt. Najmocniejszy jest Nasdaq, który jeszcze nie poprawił tegorocznego minimum.
Jednakże nastroje wśród nowojorskich inwestorów stają się coraz bardziej nerwowe. Im dłużej indeks S&P500 pozostaje poniżej poziomu 800 pkt., tym większe jest niebezpieczeństwo silnej wyprzedaży akcji. Tak przynajmniej uważają zwolennicy analizy technicznej widząc na wykresie wieloletnią formację podwójnego szczytu zapowiadającą spadek cen akcji o kolejne 50%.
Najgorzej postrzegana jest branża finansowa – wczoraj akcje największych banków znów taniały w dwucyfrowym tempie. Inwestorzy boją się nacjonalizacji amerykańskich instytucji finansowych i nie bardzo wierzą w skuteczność rządowych planów ratunkowych.
Zaniepokojenie może też budzić rosnąca inflacja. Wczoraj analityków zaskoczył styczniowy wzrost cen producentów aż o 0,8% m/m. Dzisiaj przed sesją Departament Handlu opublikuje dane o inflacji CPI. Rynek jest przygotowany na odczyt rzędu 0,3% m/m oraz 0,1% po wyłączeniu cen energii i żywności.
Tymczasem o godzinie 14:00 notowania futures na indeks S&P500 zniżkowały o 1,7%, zaś kontrakty na Nasdaq100 traciły 1,4%.
K.K.
































































