Na początku dzisiejszego handlu dolarowi pomagały informacje o przyjęciu przez amerykański Kongres pakietu ustaw przyznających Fannie Mae oraz Fredie Mac budżetową linię kredytową. Ponadto rząd USA zagwarantuje spłatę 300 mld dolarów kredytów hipotecznych, zaciągniętych przez lekkomyślnych Amerykanów. Inwestorzy potraktowali te propozycje jako szansę na złagodzenie kryzysu na rynkach finansowych.
Ich optymizm zmalał, gdy wzięli do ręki dzisiejsze wydanie gazety „Financial Times”, na łamach której Gary Stern (szef Fed-u z Minneapolis) wyraził dość pesymistyczne opinie na temat najbliższej przyszłości amerykańskiej gospodarki i rynku kredytowego. Poglądy Sterna stoją w sprzeczności z opiniami wielu ekonomistów, według których w drugim kwartale amerykański PKB wzrósł o 1,8-2,3% r/r.
Z drugiej strony komentarze Gary’ego Sterna, który zasugerował możliwość podniesienia stóp procentowych, mogły równie dobrze zadziałać na korzyść dolara. Tymczasem przed sierpniowym posiedzeniem FOMC szanse na utrzymanie ceny pieniądza na poziomie 2% wyceniane są na 93% - wynika z notowań kontraktów terminowych na Chicago Board of Trade.
O godzinie 14:30 rynek walutowy wyceniał euro na 1,5749 dolara, a więc o 0,3% powyżej poziomu z piątkowego zamknięcia. Jednego dolara można też było zamienić na 107,68 jenów, czyli o 0,2% mniej niż przed weekendem.
Osłabił się też brytyjski funt, który względem dolara zniżkował o 0,1%, zaś do euro tracił 0,5%. Przyczyną był raport firmy Hometrack, według której w lipcu średnia cena domu w Zjednoczonym Królestwie spadła o 4,4% r/r. Informacja ta odnowiła obawy o kondycję brytyjskiego rynku nieruchomości.
K.K.




























































