Wydaje się, że dzisiejsze spadki w Europie Zachodniej zaczęły się, gdy inwestorzy patrząc na rynek terminowy uświadomili sobie, że nie ma co liczyć na zwyżkę w Nowym Jorku. Później w przekonaniu utwierdziły ich mało zaskakujące dane z USA, gdzie dalej pogarszają się nastroje konsumentów, a ceny domów wciąż nie mogą znaleźć dna.
Jednak część analityków za tak silne spadki obwinia plotki na temat ewentualnego nalotu izraelskiego lotnictwa na irańskie instalacje atomowe. Niektórzy inwestorzy mogli się więc przestraszyć destabilizacji na Bliskim Wschodzie.
Swoją rolę odgrywa też bardzo droga ropa, której cena utrzymuje się dzisiaj w przedziale 136-138$ za baryłkę. Dlatego też inwestorzy pozbywają się akcji linii lotniczych, dla których paliwo jest podstawowym kosztem. Kurs Ryanair spada o 4%, a nieco mniejsze spadki notują też walory tradycyjnych przewoźników.
Jeszcze więcej tracą akcjonariusze koncernów motoryzacyjnych: akcje Daimlera są przeceniane o 4,6%, notowania BMW zniżkują o 3,5%, a kurs Fiata spada o prawie 5,4%.
Z kolei na giełdzie w Londynie spore spadki notują niektóre firmy handlowe: akcje Sainsbury tanieją o 4,4%, kurs Tesco spada o 3,4%, a walory Carphne Warehouse tracą na wartości 3,6%.
O godzinie 16:20 pod kreską były wszystkie giełdy w Europie Zachodniej. We Frankfurcie DAX spadał o 1,6%, notując wynik 6.484 pkt. Paryski CAC40 zniżkował o 1,5%, schodząc do poziomu 4.445 pkt. Londyński FTSE100 tracił przeszło 1%, osiągając wynik 5.608 pkt.
Jeszcze gorzej radziły sobie giełdy na północy kontynentu – w Sztokholmie OMX zanurkował o prawie 3%, zaś inwestorzy w Helsinkach i Dublinie stracili niemalże po 2%.
K.K.


























































