Wczorajsza wypowiedź prezesa Rezerwy Federalnej Bena Bernanke doprowadziła do gwałtownego umocnienia się dolara. Zmieniły także oczekiwania co do polityki monetarnej Fed-u na bardziej przyjazną dla amerykańskiej waluty. Dlatego też maleje zainteresowanie surowcami traktowanymi jako zabezpieczenie przed spadkiem wartości dolara.
Jednak miedzi pomaga niski stan rezerw – wczoraj z magazynów Londyńskiej Giełdy Metali ubyło 0,5% przechowywanego tam metalu – obecnie w składach LME znajduje się tylko 120,3 tys. ton miedzi. Łączne zapasy znajdujące się w magazynach giełd w Londynie, Nowym Jorku i Szanghaju wynoszą 176,8 tys. ton i zaspokajają równowartość zaledwie 3,4 dnia globalnego popytu. W ubiegłym roku wskaźnik ten ukształtował się na średnim poziomie 4,9 dnia.
W środę przed południem w Londynie za tonę miedzi z trzymiesięcznym terminem dostawy płacono 7.860 dolarów, czyli o 0,8% mniej niż na wtorkowym zamknięciu notowań na LME.
Zdaniem analityków w średnim terminie o cenach miedzi będzie decydował poziom chińskiego popytu. Oczekuje się, że maju chiński import rafinowanej miedzi przekroczył poziom stu tysięcy ton, lecz był i tak znacznie niższy niż w kwietniu, kiedy to Chińczycy sprowadzili prawie 128 tys. ton czerwonego metalu.
K.K.




























































