REKLAMA

Lepsze kupno i wynajęcie mieszkania niż lokata w banku

2009-10-20 07:36
publikacja
2009-10-20 07:36
Dodaj Bankier.pl w Google
Na rynku mieszkaniowym ceny transakcyjne wzrosły, ale jednocześnie w ofertach ubyło tanich mieszkań z przeznaczeniem dla studentów. Stąd rentowność inwestycji pod wynajem nie zmieniła się istotnie przez ostatni miesiąc - wynika z analizy wykonanej przez Open Finance.
Firma doradcza ponownie porównała ceny transakcyjne mieszkań (uzyskane na podstawie transakcji zrealizowanych przez klientów Open Finance i Home Broker) ze średnimi stawkami ofert wynajmu mieszkań (pomniejszonymi o 5 proc.). Ponieważ w ostatnim czasie wzrosły ceny sprzedaży mieszkań (indeks cen Open Finance wzrósł we wrześniu o 2,5 proc.), rentowność inwestycji pod wynajem powinna się obniżyć (co stało się w kilku miastach).

- Jednak w tym samym czasie wracający na uczelnie studenci zdjęli z rynku najmu część najtańszych mieszkań, stąd wzrost średnich stawek czynszowych i w konsekwencji nieznacznie zmieniona, w porównaniu do obliczeń sprzed miesiąca, średnia rentowność inwestycji pod wynajem - tłumaczy Emil Szweda, analityk Open Finance.

W części miast - jak Warszawa czy Poznań - rentowność wzrosła, ale w tych miastach spadły ceny transakcyjne. Przed miesiącem średnia rentowność netto (po odliczeniu podatku) dla tych samych miast sięgała 4,93 proc., trudno więc mówić o przełomowej zmianie.

- Warto jednak odnotować, że w tym samym czasie pogorszyła się także oferta alternatywnych sposobów bezpiecznego deponowania kapitału - spadło oprocentowanie lokat w bankach. I choć wciąż można znaleźć lokaty oprocentowane powyżej 6 proc., zwłaszcza wśród rocznych i dwuletnich depozytów, to jednak średnia ofert nie przekracza już 5,5 proc. - dodaje analityk Open Finance. Ale, ostatecznie, i najlepsze transakcje na rynku mieszkaniowym mogą dać znacznie wyższą rentowność, niż wyliczono na podstawie średnich ofert.

Na przykład w Warszawie średnia cena metra kwadratowego to trochę ponad 7,8 tys. zł. Natomiast średnia cena najmu mieszkania w przeliczeniu na mkw. wynosi 47,5 zł. Rentowność wynosi 4,92 proc. To więcej niż średnia rentowność lokaty bankowej, która - według Open Finance - wynosi 4,85 proc. Natomiast trochę mniej niż zarobek na 10-letnich obligacjach. Bowiem ich oprocentowanie się nie zmieniło.

Zatem w kategorii bezpiecznych inwestycji wciąż są one niekwestionowanym liderem - tak pod względem bezpieczeństwa, jak i stopy zwrotu. Trzeba jednak pamiętać, że oprocentowanie obligacji 10--letnich zależne jest od inflacji i jeśli ta zacznie się obniżać, wówczas porównanie rentowności lokat, obligacji i mieszkań pod wynajem może się zmienić.

- Już obecnie obligacje dwuletnie o stałym oprocentowaniu dają zysk na poziomie 4,75 proc. brutto (3,85 proc. netto), a więc znacząco poniżej zysku z lokat czy dochodów z najmu mieszkania - podkreśla Emil Szweda.

Należy też pamiętać o różnicach w opodatkowaniu dochodów od zysków kapitałowych (19 proc.) i przychodów z najmu mieszkań. Według nowych przepisów będzie to 8,5 proc. od przyszłego roku.


Henryk Sadowski / Polska
Źródło:
Tematy
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie

Komentarze (7)

dodaj komentarz
~Adi
Procenciki procencikami tyle ze Szweda i pseudoanalitycy nie biora pod uwage, ze wystarczy, ze mieszkanie postoi z 2 miesiace puste (a to realne w ciagu 2 lat) to juz cala ynwestycja to wielka porazka.

Szweda jak widac z toku myslenia mieszka pewnie w mieszkaniu w stanie deweloperskim bo o wyposazeniu takowego nigdzie nie
Procenciki procencikami tyle ze Szweda i pseudoanalitycy nie biora pod uwage, ze wystarczy, ze mieszkanie postoi z 2 miesiace puste (a to realne w ciagu 2 lat) to juz cala ynwestycja to wielka porazka.

Szweda jak widac z toku myslenia mieszka pewnie w mieszkaniu w stanie deweloperskim bo o wyposazeniu takowego nigdzie nie wspomnial a to bagatela koszt rzedu 50.000 zl przy okolo 50 mkw - co czyni inwestycje kompletnie nieoplacalna.

Znow OpenFajans mydli oczy swoimi anal-yzami od siedmiu bolesci uprawiajac kolejne "pier...lenie kotka za pomoca mlotka" ktore z rzeczywistoscia ma niewiele wspolnego.

Co niektorym wydaje sie ze kryzys sie konczy i mozna znow zaczac naganiac bo gupie Polaki beda lykac jak mlode pelikany.

Akwizytorom z Open Fajans i Home Broken mowimy NIE, bo z doradctwem nie maja juz nic wspolnego co widac po wiekszosci nietrafionych "porad" jak inwestowac - byle bys zostawil prowizje gupi Polaku.

powiem tyle żal.pl
~henieck
kryzys się dopiero zaczyna. To, że go do tej pory za bardzo nie czuliśmy to kwestia tego, że wszystko poszło jeszcze rozpędem na kredyt (patrz powstała dziura budżetowa).

KNF zacieśnia kredyty, ogólnie ceny nieruchomości spadają a lokalne wzrosty przez miesiąc czy kwartał w jakiejś miejscowości wynikają ze specyfiki lokalnej
kryzys się dopiero zaczyna. To, że go do tej pory za bardzo nie czuliśmy to kwestia tego, że wszystko poszło jeszcze rozpędem na kredyt (patrz powstała dziura budżetowa).

KNF zacieśnia kredyty, ogólnie ceny nieruchomości spadają a lokalne wzrosty przez miesiąc czy kwartał w jakiejś miejscowości wynikają ze specyfiki lokalnej – np. wcześniej mógł być duży spadek - to w następnym miesiącu wygląda, że ceny rosną, na jakiś rynek może trafić partia nowych mieszkań, czy całe osiedle oddane przez dewelopera, na które ludzie zapisywali się jeszcze 2 lata temu po wyższych cenach - to wówczas zniekształca statystykę.

Słowem są niedokładności takich oszacowań i lepiej jest się trzymać szerszego i dłuższego trendu a nie wyników z miesiąca na miesiąc.

Więc jeśli uwzględni się jeszcze dalszy spadek cen nieruchomości - to zwrot z inwestycji może być stratą (plus użeranie się z najemną gratis :). Moim zdaniem nieruchomość ogólnie to jest dobra inwestycja - ale jeszcze na nią jest za wcześnie. Dopiero gdyby miała ruszyć większa inflacja (razem z cenami mieszkań) - to wtedy. Na razie trwa długotrwały proces „pękania bańki” i ceny mieszkań są za wysokie w stosunku do sytuacji gospodarczej, która się szybko nie poprawi, w stosunku do cen najmu, w stosunku do zarobków ludzi, w stosunku do możliwości banków.
~Piotr
Zasadniczo masz rację, nie opłaca się kupować nieruchomości na wynajem. Ale co do cen, przynajmniej nominalnych, to niekoniecznie będą dalej spadać. Gdy ruszy inflacja (co właściwie już się zaczyna dziać) zacznie się trend zamiany papierowych pieniędzy na cokolwiek materialnego i użytecznego, a wtedy ceny ziemii, nieruchomości itp.Zasadniczo masz rację, nie opłaca się kupować nieruchomości na wynajem. Ale co do cen, przynajmniej nominalnych, to niekoniecznie będą dalej spadać. Gdy ruszy inflacja (co właściwie już się zaczyna dziać) zacznie się trend zamiany papierowych pieniędzy na cokolwiek materialnego i użytecznego, a wtedy ceny ziemii, nieruchomości itp. także pójdą w górę.
~bud fox
kto umie liczyć ten wie, że zakup mieszkania pod wynajem po obecnych cenach jest NIOPŁACALNY, ceny muszą jeszcze spaść min. -20%, artykuł zapewne sponsorowany przez developerów, ewidentna manipulacja
biznesgold
Dnia 2009-10-20 o godz. 08:57 ~Jacek napisał(a):
> BAJU, BAJU......

To przez "tylne
> wejście" nowa forma reklamowania (wciskania
> niaznającym materie) zbyt drogich mieszkań przez
> deweloperów. Wątpię, żeby w tej kalkulacji zawarte były
> koszta wynikające z czasowego braku
Dnia 2009-10-20 o godz. 08:57 ~Jacek napisał(a):
> BAJU, BAJU......

To przez "tylne
> wejście" nowa forma reklamowania (wciskania
> niaznającym materie) zbyt drogich mieszkań przez
> deweloperów. Wątpię, żeby w tej kalkulacji zawarte były
> koszta wynikające z czasowego braku lokatora, koszta
> zniszczeń mieszkań, nawet normalnych kosztów eksploatacji,
> które ustawowo ponosi właściciel mieszkania. Moja
> realistyczna kalkulacja nie przekracza 2,5%.

"Jacek ma rację artykół pisany pod deweloperkę
~Jacek
BAJU, BAJU......

To przez "tylne wejście" nowa forma reklamowania (wciskania niaznającym materie) zbyt drogich mieszkań przez deweloperów. Wątpię, żeby w tej kalkulacji zawarte były koszta wynikające z czasowego braku lokatora, koszta zniszczeń mieszkań, nawet normalnych kosztów eksploatacji, które ustawowo ponosi
BAJU, BAJU......

To przez "tylne wejście" nowa forma reklamowania (wciskania niaznającym materie) zbyt drogich mieszkań przez deweloperów. Wątpię, żeby w tej kalkulacji zawarte były koszta wynikające z czasowego braku lokatora, koszta zniszczeń mieszkań, nawet normalnych kosztów eksploatacji, które ustawowo ponosi właściciel mieszkania. Moja realistyczna kalkulacja nie przekracza 2,5%.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki