Gorsza koniunktura na giełdach sprzyja złotu, które jest traktowane przez inwestorów jako „bezpieczna przystań”. Metalom szlachetnym sprzyjają też słabe dane makroekonomiczne nadchodzące w ostatnim czasie z amerykańskiej gospodarki oraz obawy o kolejną falę strat w sektorze finansowym.
W przeciwnym kierunku działają spadki notowań ropy naftowej, której niższe ceny zmniejszają zagrożenie wzrostem inflacji. Jednak ta ostatnia nie daje za wygraną – według ostatnich danych Eurostatu wskaźnik CPI w strefie euro wzrósł w marcu do poziomu 3,5%, czym negatywnie zaskoczył większość ekonomistów.
W poniedziałek o godzinie 13:30 w Londynie uncja złota kosztowała 935,60 dolarów, czyli o 0,5% więcej niż na zamknięciu piątkowych notowań. Srebro podrożało o 0,8%, osiągając cenę 17,98$ za uncję.
Analitycy są przekonani, że ewentualne dalsze zwyżki kursu złota będą zależeć od notowań dolara. To właśnie słabość amerykańskiej waluty była głównym czynnikiem tak dużego wzrostu cen złota w pierwszym kwartale tego roku. Od początku stycznia notowania złota wzrosły już o 12%, po drodze osiągając nowy rekord na poziomie 1.030,80%.
K.K.






























































