W piątek ceny ropy ustanowiły nowy rekord, wspinając się na wysokość przeszło 139$ za baryłkę. Jednak początek tygodnia przyniósł już zdecydowane spadki – notowania tego surowca przez ostatnie dwa dni obniżyły się w sumie o 5,2%, zatrzymując się na poziomie 131$.
Zdaniem analityków tak duża zmienność może doprowadzić do kolejnych wzrostów, którym mogą sprzyjać spekulacje na temat cotygodniowych danych na temat amerykańskich zapasów paliw. Szacuje się, że w ciągu ostatniego tygodnia zmniejszyły się one o 1,5 mln baryłek, co oznaczałoby spadek o prawie 20 mln od w ciągu ostatnich 28 dni.
Konsekwencją tych spekulacji jest kolejna zwyżka cen ropy. O godzinie 9:10 baryłka surowca marki Brent kosztowała 132,11 dolary, a więc o 0,8% więcej niż na zamknięciu wczorajszych notowań. Za taką samą ilość ropy Light Crude płacono 132,34$, czyli o 0,8% więcej niż wczoraj.
Teoretycznie za spadkami na rynku ropy powinien przemawiać mocniejszy dolar – wczoraj kurs EUR/USD przebił barierę 1,54$. Jednak wśród handlujących ropą panuje sceptycyzm co do trwałości tej zmiany.
„Nie uważam, aby dolar był mocny. Euro wciąż jest lepsze. Musimy zobaczyć dalszy spadek popytu w Azji, aby ceny zaczęły spadać” – powiedział agencji Reutersa Ken Hasegawa, szef obrotu derywatami surowcowymi w tokijskiej firmie brokerskiej Newedge.
K.K.































































