Wczoraj ropa znowu podrożała o ponad 1% i to pomimo dość znacznego umocnienia się dolara względem euro oraz jena. Ponieważ notowania surowców są zazwyczaj pozytywnie skorelowane z kursem EUR/USD, to odwrócenie tej zależności może budzić spory niepokój konsumentów ropy.
Tymczasem w Nigerii ataki bojówkarzy z Ruchu Wyzwolenia Delty Nigru stają się coraz bardziej dokuczliwe – tylko w ostatnich dniach uszkodzili oni platformę wiertniczą należącą do koncernu Shell oraz ropociąg będący własnością Chevrona. Jednak dzisiaj od północy powinno zacząć obowiązywać jednostronne zawieszenie broni zapowiedziane przez RWDN.
To jednak nie koniec problemów z dostawami z Nigerii. Strajkiem grozi bowiem związek zawodowy menedżerów zatrudnionych w nigeryjskiej filii koncernu Chevron. W rezultacie eksport bardzo pożądanej przez rafinerie (ze względu na niską zawartość siarki) nigeryjskiej ropy może się jeszcze zmniejszyć.
O godzinie 9:20 baryłka ropy Light Crude kosztowała 136,67$, czyli o siedem centów mniej niż na zamknięciu wczorajszych notowań. Za baryłkę ropy Brent płacono 136,55$, a więc aż o dwa dolary więcej niż w poniedziałek.
Jednakże niektórzy analitycy wyrażają zdziwienie obecną zwyżką cen nafty, ponieważ Arabia Saudyjska zadeklarowała zwiększenie wydobycia. Obecnie kraj ten produkuje ok. 9,7 mln baryłek dziennie, ale już w sierpniu ma to być 10,2 mln, a w przyszłym roku 12,5 mln. Saudyjski minister ropy Ali Al-Naimi powiedział, że już za trzy lata jego kraj w razie potrzeby może dostarczyć nawet 15 mln baryłek dziennie.
K.K.
































































