Inwestorzy na rynkach metali przemysłowych kupują kontrakty terminowe licząc na rychłe i dynamiczne ożywienie w światowej gospodarce. Nadzieje te w ostatnich miesiącach są potęgowane przez poprawiające się dane makroekonomiczne oraz doniesienia o niskim stanie zapasów metali w fabrykach.
„Proces redukcji zapasów w całym łańcuchu dostaw zbliża się ku końcowi, co powinno prowadzić do zwiększenia popytu na miedź” – napisali w najnowszym raporcie analitycy z Bank of America Merrill Lynch, podnosząc przyszłoroczne szacunki cen czerwonego metalu o 59%.
Wczoraj potwierdzeniem poprawiającej się koniunktury w przemyśle były zdecydowane wzrosty indeksów PMI, z tymże tylko wskaźniki dla Chin i Wielkiej Brytanii pokazują wzrost produkcji. Dziś w ten trend wpisały się „twarde” dane statystyczne pokazujące zaskakujący wzrost produkcji przemysłowej w Zjednoczonym Królestwie (o 0,5% m/m).
Tyle że równocześnie w składach Londyńskiej Giełdzie Metali zalega 285.900 ton miedzi – to dwa razy więcej niż rok temu, ale też o połowę mniej niż pod koniec lutego. Niemniej jednak wzrost rezerw o 11% w ciągu ostatnich trzech tygodni może świadczyć o spadku chińskiego popytu, który przez ostatnie pół roku napędzał zwyżkę cen miedzi.
Ale jak na razie inwestorzy mniej patrzą na ryzyko, a bardziej koncentrują się na spodziewanych zyskach. Dlatego też o godzinie 14:20 tona miedzi w Londynie kosztowała już 6.135$ i była o 0,4% droższa niż we wtorek. Od początku roku czerwony metal zyskał na wartości 101,5%.
K.K.



























































