W środę u największego na świecie producenta miedzi strajk rozpoczęli pracownicy kontraktowi, którzy zablokowali wydobycie w dwóch kopalniach: Andina i Salvador. Protestujący związkowcy tradycyjnie domagają się wyższych płac i lepszych warunków pracy. Jak na razie trudno oszacować, w jakim stopniu wydarzenia wpłyną na dostawy surowca z Chile.
Tymczasem inwestorzy liczą, że po stronie popytowej Chiny będą wstanie zrekompensować spadek zapotrzebowania na miedź w Stanach Zjednoczonych. Jednakże ceny miedzi w Szanghaju nie chcą podążać za trendami wyznaczonymi w Londynie, ponieważ chińscy inwestorzy są przekonani, że ich kraj jest już wystarczająco dobrze zaopatrzony w miedź, co potwierdza rosnący stan zapasów. Poza tym różnica w cenie czerwonego metalu w pomiędzy Szanghajem i LME wynosi aż tysiąc dolarów za tonę, co przekłada się na słaby popyt ze strony chińskiego przemysłu.
W czwartek na Londyńskiej Giełdzie Metali cena tony miedzi z natychmiastową dostawą zanotowała nowy rekord, osiągając wartość 8.970 dolarów, po wzroście o 1,8%. W tyle pozostają ceny na rynku terminowym – kontrakty z trzymiesięcznym terminem dostawy były kwotowane na poziomie 8.855$, co również jest nowym rekordem.
Do zakupów surowców skłania też rekordowo słaby dolar – kurs EUR/USD zbliża się do poziomu 1,60$. Deprecjacja dolara czyni miedź i inne metale przemysłowe tańszymi dla inwestorów dysponujących innymi walutami, co zwiększa popyt i niemal automatycznie przekłada się na wzrost cen.
K.K.





























































