REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Koniec drożejącego euro

Krzysztof Kolany2011-03-09 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2011-03-09 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Od połowy stycznia europejska waluta zaskakuje swoją siłą, umacniając się względem dolara. Jednakże uśpiony kryzys w państwach peryferyjnych może nagle się uaktywnić, przeganiając spekulacyjnie nastawionych uczestników rynku, którzy ostatnio lubią euro.

Pierwsze dni roku 2011 przyniosły silne osłabienie wspólnotowej waluty: kurs EUR/USD w ciągu zaledwie czterech dni euro straciło ponad 4%. Był to efekt obaw o to, czy Portugalii uda się pożyczyć pieniądze od inwestorów. Niewielka emisja obligacji zakończyła się wówczas spektakularnym sukcesem, co Lizbona zawdzięczała interwencjom Europejskiego Banku Centralnego oraz niebezinteresownej hojności Chińczyków i deklaracjom Japończyków.

Od tego momentu euro zaczęło szybko zyskiwać względem dolara. Kryzys wypłacalności państw PIIGS zniknął z kręgu zainteresowania mediów, co nie oznacza, że kłopoty budżetowe Portugalii czy Hiszpanii zostały rozwiązane. Mimo to notowania pary euro-dolar wzrosły z 1,2871$ do 1,4035$. Dzięki zwyżce o 9% w dwa miesiące eurodolar powrócił do poziomów z początku listopada.

Trichet obiecuje wyższe stopy. Bernanke nie przestaje drukować


Główną przyczyną umocnienia euro wobec dolara była zmiana nastawienia Europejskiego Banku Centralnego. W marcu prezes Jean-Claude Trichet faktycznie zapowiedział podwyżkę stóp procentowych już na kwietniowym posiedzeniu Rady. Zaś Axel Weber zasugerował wręcz, że do końca roku stopy w eurolandzie mogą wzrosnąć o 0,75 pkt. proc. EBC reaguje więc na narastającą presję inflacyjną wywołaną drożejącymi surowcami. Tymczasem Ben Bernanke usiłuje wmówić uczestnikom rynku, że inflacji w Stanach Zjednoczonych nie ma i nie będzie. Te zapowiedzi mają na celu uzasadnienie programu skupu obligacji (czyli dodruku pieniądza), co zaniża rynkowe stopy procentowe w USA. Oprocentowanie amerykańskiej obligacji dwuletniej wynosi obecnie zaledwie 0,70% wobec 1,75% w przypadku analogicznej obligacji niemieckiej. Kapitał zaczął więc przepływać na wschodnią stronę Atlantyku, osłabiając dolara w relacji do euro.

Źródło: Bankier.pl

Spekulanci odwrócili pozycje


Widząc wsparcie, jakie Portugalii udzieliły władze Chin i Japonii, spekulanci z Chicago momentalnie zmienili zdanie na temat euro. Jeszcze na początku roku spekulacyjna krótka pozycja w kontraktach na kurs EUR/USD sięgała 45,2 tysięcy. Następne dni przyniosły zwrot o 180 stopni: w ciągu tygodnia spekulacyjnie nastawieni uczestnicy rynku zamknęli 24,3 tys. kontraktów na sprzedaż europejskiej waluty i kupili blisko 25 tys. kontraktów na zakup euro. W rezultacie na początku marca grube ryby operujące na giełdzie w Chicago dość jednomyślnie obstawiały dalszą aprecjację euro. Wartość tej spekulacyjnej długiej pozycji netto sięgnęła 51,3 tys. kontraktów, co był najwyższym wynikiem od października 2009 roku.

Źródło: Dane CFTC. Opracowanie: Bankier.pl

Za każdym razem, gdy spekulacyjne wahadło wychyla się mocno na korzyść euro, dostajemy sygnał ostrzegający przed spadkową korektą na parze euro-dolar. Tak było choćby w październiku 2010 r. czy październiku 2009 r. Tak silna wiara w pomyślne perspektywy europejskiego pieniądza stanowi więc ostrzeżenie, że wkrótce może on zacząć tracić względem dolara.

Katalizatorem wyprzedaży wspólnotowej waluty mogą się okazać kłopoty Portugalii. Lizbona do czerwca musi pożyczyć 9,5 miliardów euro, aby spłacić zapadające w tym miesiącu długi. Tymczasem rentowność portugalskich obligacji 10-letnich jest rekordowo wysoka i przekracza 7,5%. Kraj, którego gospodarka pogrążona jest w stagnacji i którego dług stanowi 80% PKB, nie może sobie pozwolić na refinansowanie zobowiązań po tak wysokim koszcie. Jeśli inwestorzy nagle nie zmienią zdania i nie zgodzą się na niższe odsetki, to portugalski rząd prędzej czy później będzie musiał zgłosić się po pożyczkę do Unii Europejskiej lub MFW. To będzie się równało z eskalacją kryzysu wokół państw PIIGS.

Technika nie służy euroentuzjastom


Przeciwko dalszej aprecjacji euro przemawiają także wnioski płynące z analizy technicznej. Po forsownych zwyżkach 14-dniowy RSI przekroczył poziom 70 pkt., czyli umowną granicę wykupienia rynku. Oporem dla dalszych wzrostów na parze euro-dolar może okazać się też linia poprowadzona po wierzchołkach lokalnych szczytów lipca ’08 i grudnia ’09.

Źródło: stooq.pl

Wykupienie rynku, silne zaangażowanie dużych spekulacyjnie nastawionych uczestników rynku oraz możliwa eskalacja kryzysu w strefie euro są jednak tylko przesłankami, pozwalającymi spodziewać się wystąpienia w marcu spadkowej korekty na parze euro-dolar.

Jeśli jednak władzom eurolandu uda się opanować sytuację i wspólnotowa waluta przetrwa kryzys nadmiernego zadłużenia, to w długim terminie euro powinno zyskiwać względem dolara. Istnieje bowiem spora szansa, iż Europejczycy będą rozcieńczać swój pieniądz wolniej niż Amerykanie. W globalnym wyścigu debazowania walut stawiałbym na Fed i Bena Bernanke niż na kierowany najprawdopodobniej przez Niemca Europejski Bank Centralny.

Krzysztof Kolany
Analityk Bankier.pl

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Waluty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki