Komentarz po sesji
Byczki dziś ponownie pokazały rogi. Po początkowym spadku cen do niskiego poziomu 1300 pkt potrafiły się one wziąć w garść i podnieść rynek na w okolice zbliżone do poziomu otwarcia. Jednak pomimo dość dobrego otwarcia notowań w Stanach nie udało im się przebić ceną zamknięcia poziomu otwarcia. Mamy kolejną sesję, której świeczka przybrała czarny kolor. Martwi także reakcja rynku na dane o inflacji w Polsce. Skądinąd dobre dane spowodowały spadek cen podczas końcowego fixingu. Czyżby dzisiejszy rajd był tylko wyciąganiem kursów i próbą sprzedaży dobrej informacji? Inny element, który budzi moje obawy o przyszłość tego krótkiego przecież wzrostu to malejący obrót. Nie chodzi tylko o kontrakty, gdzie spadek obrotu można wytłumaczyć wczorajszym przeskokiem z serii na serię. Ze spadkiem obrotów mieliśmy także do czynienia na rynku kasowym. Wskaźniki, trzeba przyznać, zachowały się poprawnie. Zwłaszcza w przypadku indeksu WIG20 gdzie mamy do wzrost MACD oraz oscylatora CCI. Ten ostatni doszedł dokładnie do linii trendu spadkowego i ewentualne jutrzejsze wzrosty dałyby powód do wygenerowania sygnału kupna na tym wskaźniku. Kontraktom do takich wskazań jeszcze trochę brakuje ale nie wiele. Teraz jednak nadal pozycją domyślna jest krótka gdyż sygnałów jeszcze nie było. Kto ma ochotę może sobie otworzyć długą pozycję ale musi się liczyć z tym, że w średnim terminie jest ona obarczona większym ryzykiem. Oczywiście można mówić, że skoro tyle spadło to teraz już jest mniejsza szansa na głęboki zjazd. Ja jednak wychodzę z założenia, że trzeba trzymać się trendu. Przecież możemy się mylić i dołek jeszcze przed nami. Trochę pokory się przyda. Podsumowując, sytuacja jest lepsza od tej sprzed tygodnia ale nie ma jeszcze podstaw do zmiany nastawienia średnioterminowego. W związku tym co odważniejsi mogą liczyć na zarobek na długich pozycjach jedynie w formie gry intraday. KJŹródło:Marek Pryzmont i Kamil Jaros































































