REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Kombinat robotniczy im. Goldmana i Sachsa

2010-04-22 07:00
publikacja
2010-04-22 07:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Nowojorskie banki inwestycyjne założone przez klasycznych kapitalistów w ostatnich latach stały się urzeczywistnieniem marzeń Marksa i Lenina. Obecnie „robotnicy” pracujący na Wall Street są lepiej wynagradzani niż inwestorzy, którzy ich zatrudniają. Najlepszym przykładem są najnowsze wyniki banku Goldman Sachs.


Na początek tego tekstu przytoczmy suche liczby z raportu kwartalnego Goldman Sachs. W pierwszym kwartale roku 2010 bank ten uzyskał przychody w kwocie 12,76 mld dolarów. Z czego 5,5 miliarda dolarów pochłonęły koszty pensji, bonusów i nagród dla pracowników. Akcjonariuszom do podziału zostało raptem 3,46 mld $, z czego większość w postaci dywidendy zgarnęli posiadacze papierów uprzywilejowanych.

W ten sposób Goldman Sachs 43% swoich przychodów oddał własnym pracownikom, którzy dzień w dzień wykonują „robotę Boga” (jak niedawno wypalił prezes Lloyd Blenkfein) i w pocie czoła budują amerykański wzrost gospodarczy (to z kolei cytat z internetowej witryny Goldmana). Takim ludziom przecież należy się godne wynagrodzenie – w końcu boskie obowiązki nie są lekkie! Przeszło 33 tysiące pracowników GS z mozołem handluje akcjami, obligacjami i różnej maści derywatami tylko po to, abyśmy my, biedni zjadacze chleba, mieli co do garnka włożyć. Średnio w pierwszym kwartale każdy zatrudniony u Goldmana zarobił 55,4 tysiąca dolarów.



Swoje dostał też amerykański budżet – Goldman Sachs przyznaje, że efektywna stawka podatkowa wyniosła 33%, co daje kwotę 1,15 mld $. W końcu nieprzypadkowo prezesi GS na emeryturze dorabiają na stanowisku sekretarza skarbu Stanów Zjednoczonych. I tak jak Hank Paulson dzielnie bronią tam interesów swojej macierzystej korporacji.

Wakacje na giełdzie

Struktura kosztów takich korporacji jak Goldman Sachs pokazuje, że coś takiego jak „kapitalizm” na Wall Street jest już tylko historią. Współczesne banki a także korporacje niefinansowe coraz częściej działają jak samozadowalająca się machina biurokratyczna i coraz rzadziej w swoich decyzjach reprezentują interesy swych właścicieli. Ci ostatni z kolei mają to, na co zasłużyli – rozproszony akcjonariat globalnych koncernów nie jest w stanie przeciwstawić się ich wszechwładnym zarządom, w których ręce powierzyli własne (choć częściej cudze) pieniądze.



Krzysztof Kolany, Bankier.pl
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Spółka polskich naukowców wyceniona na 500 mln USD. Rzuca wyzwanie OpenAI i Anthropicowi
Tematy

Komentarze (6)

dodaj komentarz
~Konrad
koszty płac to ok. 43% przychodów. to niewiele jak na normalną instytucję finansową czy tzw. 'biurową' gdzie nie ma maszyn, gruntów i technologii. To samo dotyczy biur handlowych, ubezpieczalni czy telecenters..
~romankrk
bez urazy leniu ale poza lenistwem jeszcze czytać ze zrozumieniem nie potrafisz
~man
każdy decyduje komu powierza swoje oszczędności
btw dobry tekst
~Ubolek
Nieprawda kretynski tekst jak ci len i edek probowali wytlumaczyc. Ludziom sie w kapitalizmie placi za ich prace a nie wyzyskuje jak to bylo w PRL i jest nadal w III RP bezczelne przy tym tłumacząc ze mało zarabiają bo ich praca jest nic nie warta -czyli tak jak tez w Chinach jest .... Kolany nic nie rozumie i jest zwykłym hipokryta Nieprawda kretynski tekst jak ci len i edek probowali wytlumaczyc. Ludziom sie w kapitalizmie placi za ich prace a nie wyzyskuje jak to bylo w PRL i jest nadal w III RP bezczelne przy tym tłumacząc ze mało zarabiają bo ich praca jest nic nie warta -czyli tak jak tez w Chinach jest .... Kolany nic nie rozumie i jest zwykłym hipokryta bo np. jak Goldman wydał wczoraj pozytywna prognozę dla III RP to wtedy nie oskarzal Goldmana o komunizm. Fakt jest to Kolany jest komunista czyli debilem tak jak wykazał ci edek
~edek
Pamiętacie że do lat 90' na ekonomie szły największe debile co nie dostały się na inne uczelnie. Była to przechowalnia przed wojskiem. Wszyscy profesorowie co tam uczyli tylko Ekonomii Socjalizmu to też byli debile. A dzisiaj nazywa się ich specjalistami i anal-itykami. Ale jaja :) Też tam studiowałem rok , potem uciekłem na Pamiętacie że do lat 90' na ekonomie szły największe debile co nie dostały się na inne uczelnie. Była to przechowalnia przed wojskiem. Wszyscy profesorowie co tam uczyli tylko Ekonomii Socjalizmu to też byli debile. A dzisiaj nazywa się ich specjalistami i anal-itykami. Ale jaja :) Też tam studiowałem rok , potem uciekłem na polibudę. Jeden taki co dzisiaj jest doradcą w rządzie nie chciał mi dać zaliczenia bo zdałem ekonomie kapitalizmu na 5 a socjalizmu na pałę. Powiedział że to świadczy o moich poglądach i nie poda mi już ręki :)
~leń
brak zrozumienia: jelsi ktos zatrudnia 33k pracownikow to wiadomo, z eza darmo pracowac nie ebde: wiec łaczna suma wynagordzen bedize duza..inna rzecz ze efektywnośc pracy takiej liczby pracownikow w stosunku do uzyskanego zysku jest bardzo niska skoro zżeraja ponad polowe zysku firmy.....to nie ma nic wspolneog z marksizmem....brak zrozumienia: jelsi ktos zatrudnia 33k pracownikow to wiadomo, z eza darmo pracowac nie ebde: wiec łaczna suma wynagordzen bedize duza..inna rzecz ze efektywnośc pracy takiej liczby pracownikow w stosunku do uzyskanego zysku jest bardzo niska skoro zżeraja ponad polowe zysku firmy.....to nie ma nic wspolneog z marksizmem....autor kompletnie nie rozumie, ze byc moze za nizsza stawke czesc pracownikow nie pracowałaby wcale w efekcie czego liczba pracownikow by zmalala a wie ci koszty pensji...ale tez byc moze zmalał by wypracowany zysk....taki tok rozumienia zasad kapitalizmu moze dopradzic do teog co ejst znane u nas nad Wisła: ambitny pracownik to taki który duzo pracuje za niska pensje - marzenie firm..ale w koncu pracownik nie jest od spełniania marzen firmy tylko od tego zeby urzymac siebie i swoja rodzinę,..to tylko u nas firmy oplacaja prace fizycza lepiej niz pracę umysłową..i dlatego jest u nas tak jak jest

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki