„Rosnące ceny akcji zwiększają wśród inwestorów apetyt na ryzyko, co wywołuje powrót do transakcji typu carry trade. Jen wygląda słabo” - powiedział agencji Bloomberga Mitsuru Sahara, zarządzający działem wymiany walut w Bank of Tokyo-Mitsubishi UFJ Ltd.
Potwierdzeniem tezy, że przyczyną deprecjacji jena są właśnie operacje typu carry trade, są zwyżkujące notowania dolara australijskiego i nowozelandzkiego. Ze względu na wysokie stopy procentowe na Antypodach to właśnie te dwie waluty są ulubionym instrumentem inwestorów wykorzystujących różnice w cenie pieniądza w poszczególnych państwach.
W poniedziałek o godzinie 9:20 dolara wyceniano na 115,20 jenów, czyli o 0,4% więcej niż pod koniec piątkowego handlu. Euro było warte 164,09 jenów, co oznacza wzrost o 0,15%. Kurs EUR/USD traci 0,25%, schodząc do poziomu 1.4241.
Zdaniem analityków przyczyną utrzymywania się kursu dolara w pobliżu piątkowego dna są spekulacje, że w ostatnim miesiącu amerykańska produkcja przemysłowa rosła najwolniej od sześciu miesięcy.
„Biorąc pod uwagę załamanie na rynku mieszkaniowym, amerykańska gospodarka zapewne w pierwszym kwartale 2008 roku wejdzie w fazę recesji. A dolar nadal będzie tracił na wartości” - stwierdził w wypowiedzi dla Bloomberga Kazuo Mizuno, główny ekonomista w tokijskiej centrali Mitsubishi UFJ Securities Co.
Podobnego zdania są też specjaliści z JPMorgan Chase, którzy prognozują, że do końca roku euro urośnie do poziomu 1,45$, a przyczyną takiego stanu rzeczy będzie październikowe cięcie przez Fed stóp procentowych. Zmniejszy to atrakcyjność amerykańskich obligacji skarbowych i spowoduje odpływ kapitału z USA.
K.K.






























































