2010-09-03 15:34 Źródło: Bankier.pl
Inwestorzy odzyskali apetyt na ryzyko
Za sprawą danych z gospodarki na rynki finansowe powrócił apetyt na ryzyko. Z tego powodu tanieją waluty postrzegane jako „bezpieczne przystanie”, czyli w szczególności frank szwajcarski i jen.
Początek miesiąca jest bardzo udany dla inwestorów. Giełdy w Europie i Stanach notują znaczące wzrosty, mimo że dotychczasowe dane z gospodarki nie zawsze były zadowalające. Dziś najważniejsze indeksy w Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii rosną od 1,3 proc. do ponad 1,9 proc.
Amerykański Departament Pracy opublikował w piątek comiesięczny raport o sytuacji na rynku pracy. Zgodnie z przedstawionymi danymi, bezrobocie wzrosło o 0,1 proc. do 9,6 proc. Mimo to raport ma pozytywny wydźwięk, gdyż zatrudnienie w sektorze prywatnym wzrosło o 67 tys. wobec oczekiwań na poziomie 40 tys. Zaskoczenie tak dobrym wynikiem jest o tyle większe, że opublikowany w tym tygodniu raport ADP mówił o redukcji zatrudnienia o 10 tys.
Na pierwszy rzut oka marnie wygląda informacja o zmianie zatrudnienia w sektorze pozarolniczym, gdzie zlikwidowano 54 tys. etatów. Jest to jednak pokłosie zwolnienia 114 tys. pracowników tymczasowych zatrudnionych przy zbieraniu danych w ramach spisu powszechnego.
Także dane ze strefy euro stanowią czynnik odpowiedzialny za poprawę nastrojów. Przedstawione dziś wyniki indeksów PMI dla sektora usług informowały o ekspansji sektora. Jednak większe znaczenie miała publikacja o wielkości sprzedaży detalicznej w strefie euro. Wskaźnik wzrósł w lipcu o 1,1 proc. w ujęciu rocznym, co wyraźnie zadowoliło inwestorów.
Przekonanie o powrocie światowej gospodarki na ścieżkę wzrostu cementują informacje o produkcie krajowym brutto. W tym tygodniu zaskakująco dobrze wypadły wskaźniki w Australii i Szwajcarii. Również zrewidowane dane dla strefy euro przekroczyły oczekiwania analityków.
Odrodziła się groźba interwencji Szwajcarskiego Banku Narodowego. Czynnikiem przemawiającym za takim scenariuszem są dane o inflacji CPI, gdyż ceny pozostały na niezmienionym poziomie. W ostatnich miesiącach informowano o negatywnej dynamice cen w ujęciu miesięcznym.
SNB motywował interwencję groźbą deflacji. Jest to drugi czynnik, obok odwrotu od walut postrzeganych jako „bezpieczne przystanie”, który wywiera negatywną presję na notowania franka szwajcarskiego.
Po 15:30 frank osłabiał się o 0,9 proc. wobec dolara oraz niemal 1,2 proc. w stosunku do euro. Jen tracił blisko 0,8 proc. do dolara oraz ponad 1 proc. w stosunku do euro.
P.L.
Początek miesiąca jest bardzo udany dla inwestorów. Giełdy w Europie i Stanach notują znaczące wzrosty, mimo że dotychczasowe dane z gospodarki nie zawsze były zadowalające. Dziś najważniejsze indeksy w Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii rosną od 1,3 proc. do ponad 1,9 proc.
Amerykański Departament Pracy opublikował w piątek comiesięczny raport o sytuacji na rynku pracy. Zgodnie z przedstawionymi danymi, bezrobocie wzrosło o 0,1 proc. do 9,6 proc. Mimo to raport ma pozytywny wydźwięk, gdyż zatrudnienie w sektorze prywatnym wzrosło o 67 tys. wobec oczekiwań na poziomie 40 tys. Zaskoczenie tak dobrym wynikiem jest o tyle większe, że opublikowany w tym tygodniu raport ADP mówił o redukcji zatrudnienia o 10 tys.
Na pierwszy rzut oka marnie wygląda informacja o zmianie zatrudnienia w sektorze pozarolniczym, gdzie zlikwidowano 54 tys. etatów. Jest to jednak pokłosie zwolnienia 114 tys. pracowników tymczasowych zatrudnionych przy zbieraniu danych w ramach spisu powszechnego.
Także dane ze strefy euro stanowią czynnik odpowiedzialny za poprawę nastrojów. Przedstawione dziś wyniki indeksów PMI dla sektora usług informowały o ekspansji sektora. Jednak większe znaczenie miała publikacja o wielkości sprzedaży detalicznej w strefie euro. Wskaźnik wzrósł w lipcu o 1,1 proc. w ujęciu rocznym, co wyraźnie zadowoliło inwestorów.
Przekonanie o powrocie światowej gospodarki na ścieżkę wzrostu cementują informacje o produkcie krajowym brutto. W tym tygodniu zaskakująco dobrze wypadły wskaźniki w Australii i Szwajcarii. Również zrewidowane dane dla strefy euro przekroczyły oczekiwania analityków.
Odrodziła się groźba interwencji Szwajcarskiego Banku Narodowego. Czynnikiem przemawiającym za takim scenariuszem są dane o inflacji CPI, gdyż ceny pozostały na niezmienionym poziomie. W ostatnich miesiącach informowano o negatywnej dynamice cen w ujęciu miesięcznym.
SNB motywował interwencję groźbą deflacji. Jest to drugi czynnik, obok odwrotu od walut postrzeganych jako „bezpieczne przystanie”, który wywiera negatywną presję na notowania franka szwajcarskiego.
Po 15:30 frank osłabiał się o 0,9 proc. wobec dolara oraz niemal 1,2 proc. w stosunku do euro. Jen tracił blisko 0,8 proc. do dolara oraz ponad 1 proc. w stosunku do euro.
P.L.


Dodaj komentarz