Po czterech z rzędu spadkowych sesjach, podczas których średnia przemysłowa Dow Jones straciła przeszło pół tysiąca punktów, nastroje na Wall Street trudno uznać za dobre. Inwestorzy boją się podwyżek stóp procentowych, wzrostu cen ropy oraz problemów w branży finansowej, gdzie kłopoty z adekwatnością kapitałową ma bank inwestycyjny Lehman Brothers.
Jednak w czwartek nadzieję na wzrosty przynoszą spadające ceny ropy, które od kilku dni spędzały sen z oczu ekonomistom obawiających się wpływu rekordowo drogich paliw na wydatki konsumentów oraz zwyżki inflacji.
Dzisiaj w centrum uwagi inwestorów i analityków będą zapewne dane o sprzedaży detalicznej. Oczekuje się, że w maju wzrosła ona o 0,6% m/m, a bez uwzględnienia sprzedaży pojazdów nawet o 0,7%. Przez pierwsze cztery miesiące tego roku obroty amerykańskich handlowców w ujęciu realnym pozostawały praktycznie bez zmian.
W oczekiwaniu na te dane o godzinie 13:30 kontrakty terminowe na indeks S&P500 rosną o 0,7%, osiągając poziom 1.341,50 pkt. Notowania futures na Nasdaq zyskują 0,6%. Szybko umacnia się też dolar, który może szkodzić eksporterom, lecz powinien prowadzić do dalszych spadków na rynku ropy.
K.K.
































































