Na początku miesiąca, gdy Bank Anglii jako pierwszy duży bank centralny zapowiedział dodruk pieniądza (skup obligacji skarbowych za 75 mld funtów), notowania funta wobec dolara skierowały się w stronę swoich wieloletnich minimów. Teraz, gdy Fed ogłosił zamiar kupna obligacji rządu USA za 300 mld $, funt nagle został uznany za „mocną” walutę. Po prostu Bank Anglii jak na razie w mniejszym stopniu psuje pieniądz.
W Stanach Zjednoczonych stopa funduszy federalnych praktycznie wynosi zero, natomiast cena pieniądza w Banku Anglii została ustalona na 0,5% i jest najniższa w 315-letniej historii tej instytucji.
W rezultacie w czwartek o godzinie 14:20 za jednego funta trzeba było zapłacić 1,4534 dolara, a więc o 1,5% więcej niż wczoraj. W środę brytyjska waluta umocniła się o 1,6%, zaś w przeciągu ostatnich ośmiu dni kurs GBP/USD wzrósł już o 5,6%.
Dzisiaj szterlingowi nie zaszkodziły doniesienia o silnym wzroście deficytu budżetowego Wielkiej Brytanii. Według brytyjskiego urzędu statystycznego w lutym sektor publiczny pożyczył prawie dziewięć miliardów funtów, czyli osiem razy więcej niż rok wcześniej. Ekonomiści szacują, że z powodu rosnącego bezrobocia i silnego spadku PKB w tym roku deficyt budżetowy może osiągnąć wartość 10% PKB, co byłoby najwyższym poziomem od czasu zakończenia II Wojny Światowej.
K.K.





























































