2010-12-24 10:18 Źródło: Bankier.pl
Europejski kryzys podtrzymuje ceny złota
W trakcie leniwego, wigilijnego handlu ceny złota ustabilizowały się na poziomie z ostatnich dni. Po jesiennych spektakularnych wzrostach żółty metal zniknął z kręgu zainteresowania mediów, co jednak nie oznacza, że inwestorzy zupełnie z niego zrezygnowali.
W świąteczny piątek o godzinie 10:00 złotem handlowano po cenie 1.384,15 dolarów za uncję, czyli o 0,4% drożej niż dzień wcześniej. W ujęciu dolarowym od początku roku żółty metal zyskał na wartości 26%, w grudniu ustanawiając nowy nominalny rekord wszech czasów (1.430 USD/oz).
„Ceny złota rosły w znacznej mierze za sprawą ryzyka wypłacalności europejskich rządów i ta zwyżka zapewne się przedłuży, jeśli obawy inwestorów się utrzymają” - tłumaczył Chris Kwon z seulskiego KTB Securities, cytowany przez agencję Bloomberga.
Wsparciem dla notowań złota jest także polityka największych banków centralnych. Z powodu kryzysu nadmiernego zadłużenia Europejski Bank Centralny zapewne utrzyma główną stopę procentową na rekordowo niskim poziomie 1% do końca 2011 rok, ryzykując wzrostem inflacji. Tak przynajmniej uważa 12 z 17 ekonomistów ankietowanych przez Bloomberga.
Równocześnie po zachodniej stronie Atlantyku kierowany przez Bena Bernanke Fed masowo drukuje pieniądze, niszcząc przyszłą siłę nabywczą dolara. Przy niemal zerowym (i realnie ujemnym) oprocentowaniu lokat bankowych i krótkoterminowych papierów skarbowych inwestorzy częściej skłonni są wybrać bezpieczeństwo nieprzynoszącego stałego dochodu złota.
Mimo niemal rekordowo wysokich cen silny pozostaje też popyt zgłaszany przez jubilerów. Bombay Bullion Association informuje, że w listopadzie import kruszcu di Indii wyniósł 39,8 ton i był o 42% wyższy niż przed rokiem. To sygnał, że przeszło miliard Hindusów przyzwyczaiło się do wyższych cen i nie zamierza rezygnować z tradycyjnej roli złota.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl
W świąteczny piątek o godzinie 10:00 złotem handlowano po cenie 1.384,15 dolarów za uncję, czyli o 0,4% drożej niż dzień wcześniej. W ujęciu dolarowym od początku roku żółty metal zyskał na wartości 26%, w grudniu ustanawiając nowy nominalny rekord wszech czasów (1.430 USD/oz).
„Ceny złota rosły w znacznej mierze za sprawą ryzyka wypłacalności europejskich rządów i ta zwyżka zapewne się przedłuży, jeśli obawy inwestorów się utrzymają” - tłumaczył Chris Kwon z seulskiego KTB Securities, cytowany przez agencję Bloomberga.
Wsparciem dla notowań złota jest także polityka największych banków centralnych. Z powodu kryzysu nadmiernego zadłużenia Europejski Bank Centralny zapewne utrzyma główną stopę procentową na rekordowo niskim poziomie 1% do końca 2011 rok, ryzykując wzrostem inflacji. Tak przynajmniej uważa 12 z 17 ekonomistów ankietowanych przez Bloomberga.
Równocześnie po zachodniej stronie Atlantyku kierowany przez Bena Bernanke Fed masowo drukuje pieniądze, niszcząc przyszłą siłę nabywczą dolara. Przy niemal zerowym (i realnie ujemnym) oprocentowaniu lokat bankowych i krótkoterminowych papierów skarbowych inwestorzy częściej skłonni są wybrać bezpieczeństwo nieprzynoszącego stałego dochodu złota.
Mimo niemal rekordowo wysokich cen silny pozostaje też popyt zgłaszany przez jubilerów. Bombay Bullion Association informuje, że w listopadzie import kruszcu di Indii wyniósł 39,8 ton i był o 42% wyższy niż przed rokiem. To sygnał, że przeszło miliard Hindusów przyzwyczaiło się do wyższych cen i nie zamierza rezygnować z tradycyjnej roli złota.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl



Dodaj komentarz