2012-01-11 22:20 Źródło: Depesza Bankier.pl: Rynki finansowe
Drożejące banki nie pociągnęły amerykańskich indeksów
Mimo kolejnego wzrostu notowań banków amerykańskie indeksy zakończyły środową sesję neutralnie. Umiarkowanie optymistyczna Beżowa Księga nie była w stanie przekonać inwestorów do kupowania coraz droższych akcji.
Średnia przemysłowa Dow Jonesa oraz S&P500 pozostały więc blisko swych pięciomiesięcznych szczytów. Wall Street coraz wyraźniej odrywa się od Europy, gdzie na inwestorów czekają jedynie obniżki ratingów, bezowocne spotkania polityków, recesja na południu strefy euro i groźba niewypłacalności Włoch.
Tymczasem wzrost gospodarczy w Stanach Zjednoczonych pozostaje anemiczny, co potwierdziło najnowsze wydanie Beżowej Księgi. Zdaniem regionalnych oddziałów Rezerwy Federalnej największa gospodarka świata pod koniec 2011 roku rozwijała się w tempie „skromnym do umiarkowanego”. Mimo wzrostu wydatków konsumpcyjnych zatrudnienie pozostało ograniczone, a sektor mieszkaniowy popadł w stagnację.
Przy zwalniającym wzroście gospodarczym w Niemczech, rewizji w dół szacunków PKB dla całej strefy euro i faktycznej stagnacji w USA sam fakt utrzymywania się cen akcji na tak wysokich poziomach już jest optymistyczny. Trudno nawet liczyć na zdecydowaną poprawę wyników amerykańskich spółek. Analitycy szacują, że w czwartym kwartale ich zyski wzrosły tylko o 6%, czyli ledwie o faktyczną stopę inflacji w Ameryce.
W takim otoczeniu łatwiej zrozumieć absurdalnie niskie rentowności amerykańskich papierów skarbowych. Na środowej aukcji dochodowość obligacji 10-letnich spadła do rekordowo niskiego poziomu 1,9%. Inwestorzy z rynku długu bardziej niż inflacji obawiają się obecnie recesji lub przynajmniej stagnacji gospodarczej.
W tym kontekście nieco zaskakuje kolejna zwyżka notowań amerykańskich banków. Walory Citigroup zdrożały dziś o 4%, a notowania Bank of America wzrosły o 3,5% po 5-procentowej zwyżce dzień wcześniej. Bankowy indeks KBW poszedł w górę o 1,2%, podczas gdy DJIA oraz S&P500 pozostały bez większych zmian.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl


Średnia przemysłowa Dow Jonesa oraz S&P500 pozostały więc blisko swych pięciomiesięcznych szczytów. Wall Street coraz wyraźniej odrywa się od Europy, gdzie na inwestorów czekają jedynie obniżki ratingów, bezowocne spotkania polityków, recesja na południu strefy euro i groźba niewypłacalności Włoch.
Tymczasem wzrost gospodarczy w Stanach Zjednoczonych pozostaje anemiczny, co potwierdziło najnowsze wydanie Beżowej Księgi. Zdaniem regionalnych oddziałów Rezerwy Federalnej największa gospodarka świata pod koniec 2011 roku rozwijała się w tempie „skromnym do umiarkowanego”. Mimo wzrostu wydatków konsumpcyjnych zatrudnienie pozostało ograniczone, a sektor mieszkaniowy popadł w stagnację.
Przy zwalniającym wzroście gospodarczym w Niemczech, rewizji w dół szacunków PKB dla całej strefy euro i faktycznej stagnacji w USA sam fakt utrzymywania się cen akcji na tak wysokich poziomach już jest optymistyczny. Trudno nawet liczyć na zdecydowaną poprawę wyników amerykańskich spółek. Analitycy szacują, że w czwartym kwartale ich zyski wzrosły tylko o 6%, czyli ledwie o faktyczną stopę inflacji w Ameryce.
W takim otoczeniu łatwiej zrozumieć absurdalnie niskie rentowności amerykańskich papierów skarbowych. Na środowej aukcji dochodowość obligacji 10-letnich spadła do rekordowo niskiego poziomu 1,9%. Inwestorzy z rynku długu bardziej niż inflacji obawiają się obecnie recesji lub przynajmniej stagnacji gospodarczej.
W tym kontekście nieco zaskakuje kolejna zwyżka notowań amerykańskich banków. Walory Citigroup zdrożały dziś o 4%, a notowania Bank of America wzrosły o 3,5% po 5-procentowej zwyżce dzień wcześniej. Bankowy indeks KBW poszedł w górę o 1,2%, podczas gdy DJIA oraz S&P500 pozostały bez większych zmian.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl


Dodaj komentarz