Amerykańska waluta słabnie o prawie 1% wobec euro, zaś względem koszyka walut jest najsłabsza w tym roku. Deprecjacja dolara sprawia, że surowce stają się tańsze dla inwestorów spoza USA.
Rynek spokojnie oczekuje też na efekty środowego posiedzenia OPEC. Jutro w Wiedniu zbiorą się przedstawiciele naftowego kartelu i według powszechnych oczekiwań mają oni pozostawić limity wydobycia ropy bez zmian. Zwłaszcza że saudyjski minister Ali al-Naimi uznał, że rynek jest w „dobrej formie”. Analitycy sądzą, że OPEC podtrzyma swoją opinię, że cena surowca powinna obecnie oscylować wokół 70$ za baryłkę.
Tymczasem we wtorek o godzinie 14:00 za baryłkę ropy Brent płacono 68,21$, czyli o 2,3% więcej niż na zamknięciu wczorajszych notowań. Taką samą ilość amerykańskiej ropy gatunku Light Crude wyceniano na 69,62$, a więc o blisko 3% wyżej niż w piątek.
Niemniej jednak pomimo optymizmu Saudyjczyków dalsze wzrosty cen ropy stoją pod znakiem zapytania. Inwestorów niepokoi zwłaszcza możliwość spadku zużycia benzyny w Stanach Zjednoczonych. Według wstępnych szacunków podczas ostatniego długiego weekendu na dłuższy wyjazd zdecydowało się aż o 13% mniej Amerykanów niż rok temu. Poza tym okres powakacyjny zazwyczaj charakteryzuje się zmniejszoną konsumpcją paliw zarówno w USA jak i w Europie.
K.K.
































































