W maju w USA znowu ubyło miejsc pracy a stopa bezrobocia wzrosła z 5,0% do 5,5% wobec oczekiwań na poziomie 5,1%. Skutkiem tego była deprecjacja dolara (kurs EUR/USD wzrósł do 1,57$), spadki na Wall Street (o godzinie 16:00 przekraczające już 1,5%) oraz szalony wzrost cen ropy (o ponad 6$ na baryłce).
W takich okolicznościach spadki kursów akcji w Europie nie powinny dziwić. Choć jeszcze na początku sesji główne giełdowe indeksy notowały przeszło jednoprocentowe wzrosty wywołane czwartkową zwyżką w Nowym Jorku.
Prawdziwa katastrofa spotkała dzisiaj posiadaczy akcji spółek mocno zaangażowanych na rynku amerykańskim: walory BMW są przeceniane o 4%, a kurs Daimlera spada o 4,5%. Tym koncernom motoryzacyjnym szkodzi także wzrost cen ropy naftowej, który odbija się także na notowaniach linii lotniczych: notowania British Airways zniżkują o 6,7%, zaś spadek kursu Lufthansy wynosi 4,1%.
Na wartości tracą też banki pośrednio lub bezpośrednio zaangażowane na amerykańskim rynku finansowym: akcje brytyjskiego Barclays są przeceniane o 5,6%, walory HBOS tracą na wartości 6,4%, a na papierach niemieckiego Commerzbanku można dziś było stracić 5,3%.
Zyskują za to posiadacze akcji spółek surowcowych, które korzystają na słabszym dolarze podnoszącym ceny ropy, złota i metali przemysłowych. Dlatego też wyceny BP i Shella rosną po prawie 2%, choć jeszcze na początku sesji notowały spadki o podobnej skali. Zwyżkują także notowania firm górniczych: walory Xstraty drożeją o 3,7%, kurs BHP Billiton rośnie o 3,4%, zaś akcje Rio Tinto zyskują na wartości ponad 2%.
Mimo tego na szerokim rynku zdecydowanie przeważają spadki. O godzinie 16:20 na plusie była tylko giełda w Oslo, której główny indeks rósł o prawie 2%. Za to londyński FTSE100 tracił 0,6%, schodząc do poziomu 5.959,50 pkt. We Frankfurcie DAX spadał o 1,2%, do poziomu 6.856 pkt. Paryski CAC40 zniżkował również o 1,2%, osiągając wartość 4.846 pkt.
K.K.































































