2010-03-05 06:00 Źródło: Krzysztof Kolany - Bankier.pl
Czy nadchodzi kres surowcowej hossy?
W 2009 surowce były jedną z najlepszych inwestycji – miedź i ropa pozwoliły podwoić zainwestowany kapitał. Ale coraz większa rozbieżność tzw. fundamentów z cenami każe ostrożnie podchodzić od inwestowania w surowce. Zwłaszcza te przemysłowe.
Po krachu z jesieni 2008 roku rynki surowcowe podniosły się zadziwiająco szybko. Tona miedzi, która w Wigilię AD 2008 kosztowała raptem 2770$, teraz jest wyceniana na blisko 7.400$. Ropa, która na dnie recesji osiągnęła cenę 35$, od kilku miesięcy wyceniana jest na 70-80$ za baryłkę. Srebro więcej niż podwoiło swoją wartość. Złoto w 2009 roku zdrożało o 24%, zaliczając dziesiąty z rzędu rok wzrostów. Nieznany szerzej pallad w ciągu 14 miesięcy dał zarobić 170%. Wyniki iście rewelacyjne i mogące skusić wielu inwestorów szukających ponadprzeciętnych zysków. Patrząc na notowania surowców można wręcz dojść do wniosku, że żadnej recesji w ogóle nie było.
Ale skutki ostatniego załamania w globalnej gospodarce wciąż są widoczne. Na przykład konsumpcja ropy w Stanach Zjednoczonych pozostaje na poziomie z początku wieku i jest o blisko 10% mniejsza niż przed recesją. Część ekspertów uważa wręcz, że zużycie paliw w USA i Europie Zachodniej osiągnęło historyczne maksimum w roku 2007 i że od tej pory Zachód będzie zużywał coraz mniej ropy. Globalny popyt na miedź nie spadł tylko dlatego, że Chińczycy skorzystali z relatywnie niskich cen i postanowili zapełnić magazyny (także te państwowe). Gdy tylko chiński import wrócił do poziomów z roku 2008, to w giełdowe rezerwy miedzi wzrosły do najwyższego poziomu od sześciu lat, gdy czerwony metal kosztował ok. 3.500$.
Biuletyn gospodarczy Bankier.pl
Te fakty pokazują, że od kilku miesięcy wzrosty cen miedzi i ropy nie mają żadnego uzasadnienia w bilansie realnego popytu i podaży. Są jedynie efektem oczekiwań inwestorów finansowych. To nie rafinerie masowo kupują naftowe kontrakty. Robią to fundusze hedgingowe ale także coraz częściej stateczne fundusze emerytalne i coraz bardziej popularne na Zachodzie fundusze typu ETF. Według danych Barclays Capital w całym 2009 roku do funduszy inwestujących w surowce napłynęło rekordowe 60 mld dolarów. To samo źródło podaje, że inwestycje w towary przemysłowe rozważa kalifornijski fundusz emerytalny nauczycieli. Inwestowanie w surowce stało się po prostu modne, a na niektórych rynkach już śmiało można mówić o pompowaniu nowej bańki spekulacyjnej.
Aby zrozumieć globalny pęd do surowców, trzeba się zapoznać z jednym trudnym słówkiem: „dywersyfikacja”. Widząc ostatni krach na rynkach akcji oraz bezprecedensowe tempo zadłużania się krajów rozwiniętych inwestorzy wolą mieć w swoim portfelu twarde aktywa. Innym motywem jest oczekiwana deprecjacja dolara oraz prognozowana przez wielu ekonomistów wysoka inflacja w Stanach Zjednoczonych. W ten chińskie władze „dywersyfikują” własne rezerwy walutowe – po prostu pozbywają się dolarów i kupują za nie wszystko, co przedstawia jakąkolwiek wartość. W tym sensie inwestycja w surowce jest zabezpieczeniem przed upadkiem dolara i wywołaną przez Fed hiperinflacją w USA.
Jednakże surowce przemysłowe są bardzo wrażliwe na zmiany w realnej koniunkturze gospodarczej. Kryzys finansowy wcale się jeszcze nie skończył. Wszedł tylko w następną fazę. Zagrożenie recesją pozostaje aktualne, a gospodarki USA, Niemiec, Chin czy Japonii wykazują oznaki życia tylko dzięki kroplówce w postaci półdarmowego kredytu w banku centralnym oraz rządowym pakietom stymulacyjnym. Ale ta sytuacja nie może trwać wiecznie. Gdy w drugiej połowie roku te awaryjne rozwiązania zaczną wygasać, zostaniemy jedynie z nowymi długami i gigantyczną nadpodażą pustego pieniądza. Droga ku kolejnej recesji będzie nieunikniona – możliwe będzie co najwyżej odroczenie nieuchronnego wyroku. Wówczas ceny surowców zapewne zaczną spadać wraz z pikującymi wskaźnikami aktywności gospodarczej.
Szansę ucieczki przed takim scenariuszem zapewnia niewiele aktywów. Niewątpliwie jednym z nich jest złoto. Żółty metal ma za sobą niesamowite wzrosty – od 1999 roku do nominalnego szczytu wszech czasów z ostatniego grudnia podrożał blisko pięciokrotnie. Tu jednak siłą nośną dla zwyżki kursu nie jest koniunktura gospodarcza, lecz strach inwestorów. Wiadomo, że w niepewnych czasach twarde sztaby złotego kruszcu są znacznie lepszą i mniej ryzykowną formą przechowywania kapitału niż akcje, obligacje czy lokaty bankowe. W ciągu minionych miesięcy złoto pokazało, że jest odporne zarówno na recesję, jak i na procesy deflacyjne. Zaś w warunkach szykowanej przez Fed super-inflacji w USA oraz erozji zaufania do papierowego pieniądza metale szlachetne wydają się jedną z nielicznych ocalałych bezpiecznych przystani.
Krzysztof Kolany
Analityk Bankier.pl
Po krachu z jesieni 2008 roku rynki surowcowe podniosły się zadziwiająco szybko. Tona miedzi, która w Wigilię AD 2008 kosztowała raptem 2770$, teraz jest wyceniana na blisko 7.400$. Ropa, która na dnie recesji osiągnęła cenę 35$, od kilku miesięcy wyceniana jest na 70-80$ za baryłkę. Srebro więcej niż podwoiło swoją wartość. Złoto w 2009 roku zdrożało o 24%, zaliczając dziesiąty z rzędu rok wzrostów. Nieznany szerzej pallad w ciągu 14 miesięcy dał zarobić 170%. Wyniki iście rewelacyjne i mogące skusić wielu inwestorów szukających ponadprzeciętnych zysków. Patrząc na notowania surowców można wręcz dojść do wniosku, że żadnej recesji w ogóle nie było.
Ale skutki ostatniego załamania w globalnej gospodarce wciąż są widoczne. Na przykład konsumpcja ropy w Stanach Zjednoczonych pozostaje na poziomie z początku wieku i jest o blisko 10% mniejsza niż przed recesją. Część ekspertów uważa wręcz, że zużycie paliw w USA i Europie Zachodniej osiągnęło historyczne maksimum w roku 2007 i że od tej pory Zachód będzie zużywał coraz mniej ropy. Globalny popyt na miedź nie spadł tylko dlatego, że Chińczycy skorzystali z relatywnie niskich cen i postanowili zapełnić magazyny (także te państwowe). Gdy tylko chiński import wrócił do poziomów z roku 2008, to w giełdowe rezerwy miedzi wzrosły do najwyższego poziomu od sześciu lat, gdy czerwony metal kosztował ok. 3.500$.
Biuletyn gospodarczy Bankier.pl
Te fakty pokazują, że od kilku miesięcy wzrosty cen miedzi i ropy nie mają żadnego uzasadnienia w bilansie realnego popytu i podaży. Są jedynie efektem oczekiwań inwestorów finansowych. To nie rafinerie masowo kupują naftowe kontrakty. Robią to fundusze hedgingowe ale także coraz częściej stateczne fundusze emerytalne i coraz bardziej popularne na Zachodzie fundusze typu ETF. Według danych Barclays Capital w całym 2009 roku do funduszy inwestujących w surowce napłynęło rekordowe 60 mld dolarów. To samo źródło podaje, że inwestycje w towary przemysłowe rozważa kalifornijski fundusz emerytalny nauczycieli. Inwestowanie w surowce stało się po prostu modne, a na niektórych rynkach już śmiało można mówić o pompowaniu nowej bańki spekulacyjnej.
Aby zrozumieć globalny pęd do surowców, trzeba się zapoznać z jednym trudnym słówkiem: „dywersyfikacja”. Widząc ostatni krach na rynkach akcji oraz bezprecedensowe tempo zadłużania się krajów rozwiniętych inwestorzy wolą mieć w swoim portfelu twarde aktywa. Innym motywem jest oczekiwana deprecjacja dolara oraz prognozowana przez wielu ekonomistów wysoka inflacja w Stanach Zjednoczonych. W ten chińskie władze „dywersyfikują” własne rezerwy walutowe – po prostu pozbywają się dolarów i kupują za nie wszystko, co przedstawia jakąkolwiek wartość. W tym sensie inwestycja w surowce jest zabezpieczeniem przed upadkiem dolara i wywołaną przez Fed hiperinflacją w USA.
Jednakże surowce przemysłowe są bardzo wrażliwe na zmiany w realnej koniunkturze gospodarczej. Kryzys finansowy wcale się jeszcze nie skończył. Wszedł tylko w następną fazę. Zagrożenie recesją pozostaje aktualne, a gospodarki USA, Niemiec, Chin czy Japonii wykazują oznaki życia tylko dzięki kroplówce w postaci półdarmowego kredytu w banku centralnym oraz rządowym pakietom stymulacyjnym. Ale ta sytuacja nie może trwać wiecznie. Gdy w drugiej połowie roku te awaryjne rozwiązania zaczną wygasać, zostaniemy jedynie z nowymi długami i gigantyczną nadpodażą pustego pieniądza. Droga ku kolejnej recesji będzie nieunikniona – możliwe będzie co najwyżej odroczenie nieuchronnego wyroku. Wówczas ceny surowców zapewne zaczną spadać wraz z pikującymi wskaźnikami aktywności gospodarczej.
Szansę ucieczki przed takim scenariuszem zapewnia niewiele aktywów. Niewątpliwie jednym z nich jest złoto. Żółty metal ma za sobą niesamowite wzrosty – od 1999 roku do nominalnego szczytu wszech czasów z ostatniego grudnia podrożał blisko pięciokrotnie. Tu jednak siłą nośną dla zwyżki kursu nie jest koniunktura gospodarcza, lecz strach inwestorów. Wiadomo, że w niepewnych czasach twarde sztaby złotego kruszcu są znacznie lepszą i mniej ryzykowną formą przechowywania kapitału niż akcje, obligacje czy lokaty bankowe. W ciągu minionych miesięcy złoto pokazało, że jest odporne zarówno na recesję, jak i na procesy deflacyjne. Zaś w warunkach szykowanej przez Fed super-inflacji w USA oraz erozji zaufania do papierowego pieniądza metale szlachetne wydają się jedną z nielicznych ocalałych bezpiecznych przystani.
Krzysztof Kolany
Analityk Bankier.pl
- Czy nadchodzi kres surowcowej hossy? Autor: ~koszerny 2010-03-05 15:03
- takich bzdur juz dawno nie czytalem,kolany ile kartel kopaczy zlota zaplacil ci za te wypociny,tylko ropa i energetyka w warunkach gigantycznej inflacji pozwoli ochronic kapital
- Czy nadchodzi kres surowcowej hossy? Autor: ~barykada 2010-03-05 11:00
- kres złodziejskiej spekulacji nadejdzie tylko wtedy gdy nadejdzie kres 'banksterów' z jp morgan i goldman sachs. jeśli nie ukróci się tego gangsterstwa regulacjami to tłumy się wezmą za nich s (..)
- Czy nadchodzi kres surowcowej hossy? Autor: ~WIES 2010-03-05 09:34
- SAXO BANK prognozuje ,że złoto w 2010 r spadnie do poziomu 870 dol.za uncje,ale póżniej jego cena wzrośnie do 1500dol. w 2011r.Kilka miesięcy temu City Bank prognozował ,że w tym roku cena złota wzros (..)
- Czy nadchodzi kres surowcowej hossy? Autor: ~marko 2010-03-05 08:03
- raczej spekulacyjnej hossy
- Czy nadchodzi kres surowcowej hossy? Autor: ~ferdek 2010-03-05 07:51
- i co Wy na to? (juś,popaprańcu, ty się nie udzielaj)



Dodaj komentarz