„(…) W ciągu ostatnich sześciu lat w Stanach Zjednoczonych gwałtownie rozwinął się rynek preferencyjnych kredytów hipotecznych (tzw. sub-prime mortgages). Był pomyślany dla tych, którzy mając niewielkie dochody i złą historię kredytową, nie byli w stanie uzyskać pożyczek na normalnych warunkach. Banki oferowały stosunkowo niewielkie raty, gdyż stopy procentowe Rezerwy Federalnej były na rekordowo niskim poziomie. Wciągu sześciu lat wartość sub-prime mortgages potroiła się, osiągając ponad 600 miliardów dolarów. Wszystko się zmieniło, gdy bank centralny zaczął podnosić cenę pieniądza” – czytamy w „Rzeczpospolitej”.
„W przeszłości wyjściem dla ludzi, którzy nie byli w stanie spłacać pożyczek, była sprzedaż domu i przeniesienie się do mniej atrakcyjnej nieruchomości. Teraz jest to jednak o wiele trudniejsze, gdyż od przeszło roku wartość wielu domów gwałtownie spada. Zaciągnięty kredyt nie odpowiada już więc cenie, jaką można dostać za ich sprzedaż” – donosi gazeta.
Jak na razie największe problemy finansowe dotyczą spółek udzielających kredytów osobom o niższym standingu finansowym. Problem nie dotyczy więc największych i najbardziej znanych firm, ale tych z tzw. drugiej ligi. Analitycy obawiają się jednak, czy problemy nie przeniosą się także na największych kredytodawców, a potem i na całą gospodarkę amerykańską. Dlatego wśród inwestorów giełdowych rośnie nerwowość.
Więcej na temat sytuacji na rynku kredytów hipotecznych w USA w dzisiejszej „Rzeczpospolitej”, w artykule Jędrzeja Bieleckiego pt. „Hipoteczny kryzys pogrąża Amerykę”.



























































