Czy oznacza to, że spółki Zbigniewa Drzymały nie zarobią tyle, aby fuzja klubu piłkarskiego Groclin Dyskobolia i Śląska Wrocław była realna? Jerzy Pięta, rzecznik Inter Groclinu, uspokaja, że fuzja nie jest zagrożona, a firma przechodzi restrukturyzację i ma perspektywy rozwoju. A Tomasz Binkiewicz, analityk Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska, zaznacza, że spadek wartości akcji Groclinu trwa już wiele lat.
- Pamiętam, jak walory tej spółki kosztowały grubo ponad 100 złotych, a teraz można je kupić za 12 złotych - mówi Tomasz Binkiewicz. - Trzeba jednak pamiętać, że firma większość swoich wyrobów eksportuje dla firm motoryzacyjnych z Europy Zachodniej. Tym samym więc spadek wartości np. euro do złotówki ma dla Groclinu fatalne konsekwencje. Proces malejącej opłacalności takich kontraktów trwa już od wielu lat. Do tego dochodzą rosnące koszty pracy w Polsce. Trzeba też wziąć pod uwagę, że Groclin sporo inwestuje, stąd też jego zadłużenie w Banku Zachodnim WBK. Piotr Mazur, wiceprezes Śląska Wrocław przyznaje, że w jego środowisku mówi się o kłopotach Groclinu.
- Trudno powiedzieć, jak to się może przełożyć na wielkość finansowania klubu piłkarskiego we Wrocławiu - mówi Mazur. - Wydaje mi się, że ta wielkość powinna być wcześniej ustalona. My jednak, jako zarząd Śląska, nie mamy na to wpływu. Józef Białek, prezes Klubu Sportowego Motobi-Bystrzyca Kąty Wrocławskie, nie wyobraża sobie, aby fuzja Dyskobolii Groclin ze Śląskiem Wrocław nie doszła do skutku. Niedawno Józef Białek zwrócił się do przedstawicieli klubów piłkarskich z programem uzdrowienia sytuacji w dolnośląskiej piłce. Jego zdaniem, nie ma przejrzystości i pełnej jawności w gospodarowaniu pieniędzmi przez działaczy piłkarskich.
- Taką jawność może zapewnić tylko silny inwestor - mówi Józef Białek. - Klub piłkarski musi go mieć. Takimi pozytywnymi przykładami jest chociażby Gawin czy Ślęza Wrocław. Ja bym nie dramatyzował, to, że akcje Groclinu spadają, nie musi mieć związku z kondycją i perspektywami tej firmy. Podobnie uważa Jerzy Pięta, rzecznik Inter Groclinu.
- Sytuacja w branży motoryzacyjnej jest trudna - mówi Pięta. - Powiadomiliśmy o tym władze Wrocławia. Ta sytuacja jednak nie ma żadnego wpływu na wielkość finansowania nowego klubu. Proszę sobie wyobrazić, że więcej inwestowaliśmy w Dyskobolię niż będziemy inwestować w Śląsk Wrocław. Zdaniem Jerzego Pięty, obecna wycena akcji na giełdzie odzwierciedla zaledwie 20 proc. wartości księgowej majątku Inter Groclinu. Tak więc kupno tych akcji "na dołku", w przyszłości może się okazać bardzo dobrą inwestycją. Tym bardziej że Zbigniew Drzymała dokonuje poważnych zmian w swoich spółkach i dużo inwestuje.
- Całą produkcję poszyć foteli samochodowych przenosimy na Ukrainę - tłumaczy Pięta. - Zajmą się tym trzy nasze fabryki. Nie chcieliśmy radykalnie zwalniać polskich pracowników. Część z nich przeszkolimy i zatrudnimy w fabryce wodorozcieńczalnych farb i lakierów. W tę branżę bowiem wchodzimy. Pracę stracą pracownicy administracyjni i pośrednio produkcyjni, około 300 osób. W sumie jednak zatrudnienie w całej grupie kapitałowej się nie zmniejsza, bo trwają przyjęcia do pracy na Ukrainie.
143 zł kosztowały akcje Groclinu w czerwcu 2004 roku
12 zł płacono za akcje spółki z Grodziska Wielkopolskiego wczoraj
POLSKA Gazeta Wrocławska
Ryszard Żabiński






























































