Od dzisiaj hurtowe ceny benzyny w Chinach idą w górę 1.000 juanów na tonie (145,5$), czyli aż o 17%. Jeszcze bardziej, bo aż o 25% (1.500 juanów na tonie), podrożeje paliwo lotnicze. W ten sposób Chiny dołączyły do rządów Indii, Indonezji, Malezji i Tajwanu, które również podniosły urzędowe ceny paliw lub ograniczyły subsydia dla ich producentów.
Chiny są drugim na świecie konsumentem ropy, zużywając ok. 8,02 mln baryłek dziennie, czyli prawie 10% światowej produkcji. Tymczasem sztywne ceny na paliwa zakłócały działanie mechanizmów rynkowych i chiński popyt na ropę rósł w szalonym tempie pomimo rekordowo wysokich cen. Zdaniem analityków ta podwyżka pomoże wyrównać proporcje pomiędzy popytem o podażą „czarnego złota”.
W rezultacie po wczorajszym spadku o 3,7% w piątek rano cena ropy Light Crude ustabilizowała się na poziomie 132,30$ za baryłkę. Za taką samą ilość surowca marki Brent trzeba było zapłacić 132,80$, a więc o 0,7% więcej niż na wczorajszym zamknięciu notowań.
Jednak zdaniem Victora Shuma – analityka z firmy Purvin & Gertz – decyzja chińskiego rządu nie ograniczy popytu na ropę, ponieważ na podwyżce cen paliw zyskają głównie miejscowe rafinerie, które mogą zwiększyć produkcję, korzystając z wyższych marż.
K.K.



























































