Inne firmy do ostatniej chwili próbują namówić inwestorów na swoje akcje, obniżając cenę walorów. Lima, dystrybutor wyrobów tytoniowych, obniżyła maksymalną cenę emisyjną z 13 do 7 zł. Nic to nie dało. W poniedziałek ogłoszono przełożenie oferty publicznej. Jednym z największych tegorocznych przegranych jest Polskie Towarzystwo Reasekuracji. Z publicznej emisji mogło pozyskać nawet 280 mln zł. Mogło, gdyby nie to, że inwestorzy nie byli zainteresowani walorami spółki. – W ich ocenie nie jest to koniec spadków na giełdzie – mówił Marek Czerski, prezes PTR.
Od początku tego roku WIG i WIG20 straciły ponad jedną piątą wartości. Ci, którzy mimo koniunktury zdecydowali się na debiuty, rzadko bywają zadowoleni. TF SKOK udało się znaleźć chętnych na zaledwie 12,6 proc. akcji. – To, co dzieje się w tej chwili na giełdzie, przypomina horror. Nie pozostaje nic innego, jak czekać na lepsze czasy – mówi Sonia Erbe, członek zarządu Hefal Serwis, firmy, która bezterminowo zawiesiła ofertę publiczną wartą 10 mln zł. Chlubnym wyjątkiem był w tym roku debiut Cyfrowego Polsatu. Inwestorzy mogli zarobić nawet 8 proc.
Zarząd warszawskiej giełdy nie traci optymizmu. – Nie wycofujemy się z poprzednich prognoz, nadal liczymy na 60 – 70 debiutów w tym roku – mówi „WSJ Polska” Ludwik Sobolewski, prezes GPW. Z pomocą ma przyjść Aleksander Grad, minister skarbu, prywatyzując kilka dużych państwowych spółek. Jednak i tu pojawiają się już pierwsze zgrzyty. – Zastanawiamy się, jak postąpić w przypadku takich spółek jak BGŻ, bo dla banków ten okres giełdowy jest dosyć trudny – mówił w poniedziałek Grad. Jest się nad czym zastanawiać, bo cały bank wart jest 2 – 3 mld zł.
Marcin Tarczyński
Dziennik Finansowy
Więcej na ten temat
































































