”Władze monetarne będą się zdecydowanie opierały wzrostowi oczekiwań inflacyjnych” – powiedział wczoraj Ben Bernanke na dorocznej konferencji ekonomicznej organizowanej przez bostoński oddział Fed-u. Bernanke dodał też, że powszechne oczekiwanie na wzrost cen będzie zagrożeniem dla gospodarki.
Tymczasem na podstawie notowań obligacji skarbowych o różnych terminach zapadalności można wnioskować, że inwestorzy oczekują średniorocznej inflacji CPI na poziomie 2,58% na przestrzenie następnych 10 lat. Jeszcze wyższe są oczekiwania konsumentów, którzy w tym roku spodziewają się wzrostu cen rzędu aż 5,2%. Nieoficjalny cel inflacyjny Fed-u wynosi 2% dla wskaźnika liczonego z wyłączeniem cen energii i żywności.
Ostatnie antyinflacyjne wypowiedzi szefa Rezerwy Federalnej wydatnie zwiększyły oczekiwania na podwyżkę ceny pieniądza w USA jeszcze w tym roku. Gracze z rynku terminowego na Chicago Board of Trade wyceniają szanse takiego scenariusza na 88%, choć jeszcze wczoraj prawdopodobieństwo to było oceniane na tylko 66%.
Ponadto Ben Bernanke uznał, że ryzyko wejścia amerykańskiej gospodarki w poważną recesję wydaje się maleć w ostatnich miesiącach, co dodatkowo podbudowało dolara, a część analityków zaczęło oczekiwać pierwszej podwyżki stóp procentowych już w sierpniu.
Rezultatem oczekiwanego zaostrzenia amerykańskiej polityki monetarnej jest wzrost wartości dolara. O godzinie 10:00 rynek walutowy wyceniał euro na 1,5570 dolara, czyli o 0,4% niżej niż na zamknięciu wczorajszych kwotowań. Z kolei jeszcze 24 godziny temu za jedno euro można było otrzymać prawie 1,5850$.
K.K.

























































