„Mocno namawiam instytucje finansowe by nadal aktywnie podnosiły swoje kapitały. W ten sposób nie tylko pomogą całej gospodarce, lecz także poprawią własną pozycję i będą mogły korzystać z nadarzających się okazji rynkowych” – powiedział Ben Bernanke na czwartkowej konferencji bankowej w Chicago.
Tymczasem od lipca ubiegłego roku, kiedy to rozpoczął się kryzys na amerykańskim rynku finansowym, banki oraz firmy inwestycyjne pozyskały od inwestorów ponad 240 mld dolarów nowego kapitału. Jednakże w tym samym okresie straty poniesione przez instytucje finansowe na rynkach kredytowych przekroczyły poziom 330 mld dolarów.
Zdaniem Bernanke banki powinny mieć więcej kapitału, by móc pożyczać więcej pieniędzy. Jednak wśród bankierów panuje nieufność, co sprawia, iż niechętnie udzielają oni pożyczek i w zamian za podwyższone ryzyko każą sobie płacić wyższą premię. Dlatego też pomimo zdecydowanych cięć stóp procentowych przez Fed koszt kredytu dla przedsiębiorstw i gospodarstw domowych pozostaje relatywnie wysoki.
Oprócz obniżek ceny pieniądza w ostatnich miesiącach Rezerwa Federalna podjęła także szereg nadzwyczajnych działań mających na celu poprawę sytuacji w systemie finansowym. Po raz pierwszy od czasów Wielkiego Kryzysu Fed pożycza gotówkę bezpośrednio firmom inwestycyjnym (np. Bear Stearns) oraz prowadzi specjalne aukcje, na których tanio pożycza pieniądze instytucjom finansowym.
Jednakże ta hojność amerykańskiego banku centralnego ma swoją cenę: dzisiaj Ben Bernanke zapowiedział zaostrzenie norm dotyczących zarządzania ryzykiem w bankach.
„Organy nadzoru muszą podwoić swoje wysiłki zmierzające do poprawy procedur zarządzania ryzykiem w organizacjach” – powiedział dzisiaj szef Fed-u.
K.K.
































































