We wczorajszym wystąpieniu przed Kongresem Ben Bernanke powtórzył, że bank centralny uważnie obserwuje sytuację gospodarczą. Szef Fed ocenił, że inflacja znajduje się pod kontrolą, lecz unormowanie rynku pracy pozostaje odległą perspektywą.
Szef Fed kolejny raz wypowiedział kilka niejasnych sformułowań, które wprowadzają zamieszanie na rynki. Bernanke ocenił rozmiary amerykańskiego deficytu jako niebezpieczny precedens. Ponadto zapewnił, że będzie bronił Stany Zjednoczone przed kryzysem strefy euro, uzależniając większe zaangażowanie Fed od rozwoju sytuacji w Europie.
Rynek oczekuje od Rezerwy Federalnej trzeciej rundy ilościowego łagodzenia polityki pieniężnej. Inwestorzy mają nadzieję na kolejną hossę napędzaną pieniędzmi z prasy drukarskiej Fed. Tymczasem Fed flirtuje z rynkiem, nie mówiąc ani tak, ani nie.
Europejski kryzys pozostaje w grze
Wciąż nie wiadomo, jaki będzie finał negocjacji greckiego rządu z wierzycielami. Prywatni inwestorzy mieli zaakceptować 70 proc. stratę, jednak widać, że mają opory z przełknięciem tak gorzkiej pigułki. Ateny niejednokrotnie pokazały, że potrafią zachować się nieodpowiedzialnie, co skłania do rozważania czarnych scenariuszy.
Wczoraj chiński rząd powiedział, że jest skłonny zwiększyć zaangażowanie w europejski fundusze pomocowe. Pekin dysponuje rezerwami walutowymi wielkości niemal 3,2 bln dolarów, czyli kwotą rozpalającą emocje. Ewentualne pogorszenie sytuacji w strefie euro sprawia, że chińskie deklaracje są cenne.
Amerykańskie bezrobocie
Najważniejszym dzisiejszym raportem będzie bezrobocie i zmiana zatrudnienia w Stanach Zjednoczonych. Odsetek bezrobotnych powinien pozostać na poziomie 8,5 proc., a w sektorze pozarolniczym powinno przybyć 155 tys. pracowników. Oczekiwania są ostrożne, gdyż przed nadmiernym optymizmem przestrzegają ostatnie dane, które wypadały poniżej oczekiwań, szczególnie raport ADP o zmianie zatrudnienia w sektorze prywatnym.
Poranek na rynkach zdradza niezdecydowanie i niepewność. Wspólna waluta nie potrafi obrać kierunku. Podobnie zachowują się kontrakty terminowe na europejski i amerykańskie indeksy. Natomiast bodźcem do wzrostów, podobnie jak przed dwoma dniami, mogą okazać się indeksy PMI, mimo że wskaźniki dla sektora usługowego mają mniejsze znaczenie.
Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl































































