Dzisiejsza sesja w Nowym Jorku zaczęła się dość spokojnie – główne indeksy traciły w granicach 1%. Spokój trwał do godziny 19:15, gdy Komitet Otwartego Rynku opublikował komunikat po swoim dwudniowym posiedzeniu. Zgodnie z powszechnymi oczekiwaniami Fed nie zmienił stóp procentowych. Za to podjął kolejne działania mające na celu zwiększenie podaży pieniądza. Władze Rezerwy Federalnej najwyraźniej chcą utopić recesję w morzu wirtualnych dolarów.
FOMC ogłosił, że w ciągu najbliższych sześciu miesięcy Fed kupi długoterminowe obligacje skarbowe za 300 mld $. W efekcie inwestorzy zarzucili rynek zleceniami kupna rządowych papierów – rentowność obligacji 10-letnich spadła dziś o 46 pb. do 2,56% - jest to największy dzienny spadek od 1962 roku. W końcu warto mieć papiery, na które pojawił się nowy i hojny kupiec. Z równie oczywistych względów zdrożało też złoto – za uncję płacono o 50$ więcej niż przed decyzją FOMC. Gdy bank centralny obwieszcza dodruk pieniądza warto mieć w portfelu aktywo chroniące przed inflacją. Dolar stracił dziś 3,4% względem euro – takiego skoku kursu EUR/USD nie widziano od września 2000 roku.
I chyba z tego samego powodu kupowano dziś także akcje giełdowych spółek. Na czele wzrostów stały walory banków, bo to one jako pierwsze skorzystają na tanim pieniądzu. Dziś na akcjach Citigroup można było zarobić 24%, kurs Bank of America wzrósł o 21%, zaś walory AIG zyskały na wartości aż 35%.
W rezultacie indeks S&P500 wzrósł o 2,09%, kończąc dzień wynikiem 794,40 pkt. Dow Jones po zwyżce o 1,23%, znalazł się na poziomie 7.486,58 pkt. Nasdaq zyskał 1,99%, osiągając wartość 1.491,22 pkt. Jednakże warto odnotować, że początkowy entuzjazm szybko się wypalił – w pewnym momencie indeks S&P500 dobił nawet do poziomu 804 pkt.
Dla porządku należy dodać, że lutowe dane o inflacji nieco rozminęły się z oczekiwaniami ekonomistów. Wskaźnik CPI wzrósł o 0,4% m/m (spodziewano się 0,3%), a inflacja bazowa wzrosła o 0,2% m/m (prognozowano 0,1%). Być może w niedalekiej przyszłości pod wpływem działań Fed-u dane te będą jeszcze mocniej zaskakiwać analityków i inwestorów.
K.K.

























































