2010-01-14 22:05 Źródło: Bankier.pl
Amerykańscy inwestorzy uodpornili się na złe dane
Szokujący grudniowy spadek sprzedaży detalicznej nie zrobił na Wall Street żadnego wrażenia. Czwartkowa sesja przebiegała podobnie jak środowa: po neutralnym otwarciu przez resztę dnia indeksy podążyły na północ, choć skala wzrostów nie była imponująca.
W tradycyjnie dobrym dla handlu grudniu sprzedaż spadła o 0,3% m/m i była o 5,4% wyższa niż w dramatycznie słabym grudniu 2008. Amerykanie tłumnie stawili się na wyprzedażach, ale kupowali tylko naprawdę mocno przecenione produkty. Mimo że bazę porównawczą zawyżyła rewizja w górę danych za listopad, to i tak dane były gorsze od konsensusu zakładającego wzrost o 0,5% m/m.
Rozczarowały też cotygodniowe dane z urzędów pracy. Po zasiłek zgłosiło się 444 tysięcy nowych bezrobotnych – to o 10 tysięcy więcej od oczekiwań oraz o 11 tys. więcej niż tydzień temu. Co prawda aż o 211 tysięcy (do 4,8 mln) zmniejszyła się liczba Amerykanów pobierających zapomogi, ale ludzie ci raczej nie znaleźli zatrudnienia. Po prostu przestało im przysługiwać prawo do zasiłku.
Na ten jednoznacznie negatywny zestaw danych makro wyraźnie zareagował rynek długu, gdzie rentowności długoterminowych obligacji skarbowych spadły po 6-9 pb. Ale Wall Street ani myślało spadać. Indeks S&P500 wrósł o 0,2%, kończąc dzień z wynikiem 1148 punktów. To najwyższy kurs zamknięcia od września 2008. Nasdaq zyskał 0,4%, a Dow Jones poszedł w górę o 0,3%.
W indeksie blue chipów wyróżniał się Intel, którego walory podrożały o 2,5%. Spółka po sesji przedstawi wyniki za czwarty kwartał – inwestorzy najwyraźniej liczą na dobre rezultaty. O ponad 2% zwyżkowały notowania informatycznego Oracle, ponieważ niemiecki SAP pochwalił się wyższymi od oczekiwań przychodami i marżą operacyjną.
Dzisiejsza sesja pokazała, że obecnie na Wall Street liczą się tylko wyniki spółek. Przy czym nie będzie miało znaczenia, czy rezultaty będą dobre czy złe. Ważne, żeby były „lepsze od oczekiwań”. Niemniej jednak oczekiwania są dość wyśrubowane, a spadający indeks zmienności VIX sugeruje, że inwestorzy są w dobrych nastrojach i nie boją się spadków. W takich okolicznościach zazwyczaj najłatwiej jest o poważną korektę.
Krzysztof Kolany
W tradycyjnie dobrym dla handlu grudniu sprzedaż spadła o 0,3% m/m i była o 5,4% wyższa niż w dramatycznie słabym grudniu 2008. Amerykanie tłumnie stawili się na wyprzedażach, ale kupowali tylko naprawdę mocno przecenione produkty. Mimo że bazę porównawczą zawyżyła rewizja w górę danych za listopad, to i tak dane były gorsze od konsensusu zakładającego wzrost o 0,5% m/m.
Rozczarowały też cotygodniowe dane z urzędów pracy. Po zasiłek zgłosiło się 444 tysięcy nowych bezrobotnych – to o 10 tysięcy więcej od oczekiwań oraz o 11 tys. więcej niż tydzień temu. Co prawda aż o 211 tysięcy (do 4,8 mln) zmniejszyła się liczba Amerykanów pobierających zapomogi, ale ludzie ci raczej nie znaleźli zatrudnienia. Po prostu przestało im przysługiwać prawo do zasiłku.
Na ten jednoznacznie negatywny zestaw danych makro wyraźnie zareagował rynek długu, gdzie rentowności długoterminowych obligacji skarbowych spadły po 6-9 pb. Ale Wall Street ani myślało spadać. Indeks S&P500 wrósł o 0,2%, kończąc dzień z wynikiem 1148 punktów. To najwyższy kurs zamknięcia od września 2008. Nasdaq zyskał 0,4%, a Dow Jones poszedł w górę o 0,3%.
W indeksie blue chipów wyróżniał się Intel, którego walory podrożały o 2,5%. Spółka po sesji przedstawi wyniki za czwarty kwartał – inwestorzy najwyraźniej liczą na dobre rezultaty. O ponad 2% zwyżkowały notowania informatycznego Oracle, ponieważ niemiecki SAP pochwalił się wyższymi od oczekiwań przychodami i marżą operacyjną.
Dzisiejsza sesja pokazała, że obecnie na Wall Street liczą się tylko wyniki spółek. Przy czym nie będzie miało znaczenia, czy rezultaty będą dobre czy złe. Ważne, żeby były „lepsze od oczekiwań”. Niemniej jednak oczekiwania są dość wyśrubowane, a spadający indeks zmienności VIX sugeruje, że inwestorzy są w dobrych nastrojach i nie boją się spadków. W takich okolicznościach zazwyczaj najłatwiej jest o poważną korektę.
Krzysztof Kolany
- Amerykańscy inwestorzy uodpornili się na złe dane Autor: ~PIOTR 2010-01-15 08:09
- Przecież Wall Street nie jest już częścią ameryki, Wall Street i jego ekipa to państwo w państwie i nie ma żadnego znaczenia co sie dzieje w amerykańskiej gospodarce
- Re: Amerykańscy inwestorzy uodpornili się na złe dane Autor: ~xax100 2010-01-14 23:04
- Jeszcze kilka dni, i Titanic nabierze wody.
- Amerykańscy inwestorzy uodpornili się na złe dane Autor: ~Keks 2010-01-14 23:00
- Piszę to już któryś raz z rzędu. Orkiestra na Titanicu gra najpiękniejszą muzykę na instrumentach " Made in Chna ". A jak słodko gra ta muzyka dla kompanii Wall Markt, Sellers i K-Markt. To (..)



Dodaj komentarz