REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Amerykanie wymęczyli kolejne wzrosty

2010-09-04 06:00
publikacja
2010-09-04 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Amerykańskie giełdy zachowują się, jakby były w szczycie hossy. Inwestorzy euforycznie reagują na choćby cień dobrej wiadomości i milczeniem zbywają słabe dane z gospodarki. Dzięki temu w piątek indeksy wzrosły po raz trzeci z rzędu i odrobiły większość strat z sierpnia.

Raport z rynku pracy rzeczywiście mógł podnieść morale giełdowych byków. W sierpniu zatrudnienie spadło o połowę mniej od prognoz (o 54 tysiące zamiast 100 tysięcy) i wyraźnie w górę zrewidowano wyniki za lipiec i czerwiec. Sektor prywatny utworzył 67 tysięcy miejsc pracy. To mniej niż 70 tysięcy odnotowanych w lipcu, ale też więcej od prognozowanych 40 tysięcy. W tym sensie dane te przebiły rynkowy konsensus.

Ale to wcale nie oznacza, że były dobre. Aż 26 milionów Amerykanów nie może znaleźć pracy w satysfakcjonującym wymiarze godzin. Oficjalna stopa bezrobocia wzrosła z 9,5% do 9,6%. Aż 47% osób wchodzących na rynek pracy zasila szeregi bezrobotnych. Tak nie zachowuje się gospodarka, która podobno znajduje się na ścieżce wzrostu.

Ale na otwarciu giełdowe indeksy wystrzeliły w górę, rosnąc po przeszło 1%. Radość optymistów szybko schłodziły jednak wieści z sektora usług. Indeks ISM spadł z 54,3 do 51,5 punktów, sygnalizując już tylko bardzo słaby wzrost tego kluczowego sektora amerykańskiej gospodarki (ok. 80% udziału w tworzeniu PKB). Analitycy liczyli się ze spadkiem ISM tylko do 53,5 punktów. Tak słaby odczyt był prognozowany tylko przez nieliczne grono pesymistów.

Indeksy w kilkadziesiąt minut oddały dwie trzecie wzrostów z otwarcia. Lecz obóz byków nie dał za wygraną i postanowił zrobić dobrą minę do złej gry. Rozpoczęło się mozolne odrabianie strat, które zakończyło się pełnym sukcesem. Indeks S&P500 wzrósł o 1,3%, na zamknięciu osiągając wartość 1.105 punktów, idealnie wyrównując maksimum z początku sesji.

Interesujące, że równie optymistycznie zareagował rynek długu, gdzie rentowność obligacji 10-letnich wzrosła o 7,5 punktów bazowych. Dolar osłabił się względem euro, które odnotowało najwyższy kurs od dwóch tygodni. Rozdarty był sektor surowcowy: podrożała miedź, a ropa i złoto nieznacznie straciły. Konkurencję odstawiło srebro, zwyżkując o 0,9% i zbliżając się do pułapu 20$ za uncję.

Krzysztof Kolany
Bankier.pl
Źródło:
Tematy

Komentarze (12)

dodaj komentarz
~ania
chłopcy , ja też nie mam akcji i jest mi strasznie głupio
~dzik
To do buby. Wiesz co? Societe Generale zaczęło złotko w dupę uwierać. Władcy jankowni ogłaszają że koniec kryzysu, że zmniejsza się ilość pesymistów, że nie będzie "W" a ten się wyrwał na umowę zlecenie żeby siać zamęt. Trzeba sprawdzić czy w 2008 nie gadał że ceka nas wiloletnia niczym nie zagrożona hossa. To pewnie jeden To do buby. Wiesz co? Societe Generale zaczęło złotko w dupę uwierać. Władcy jankowni ogłaszają że koniec kryzysu, że zmniejsza się ilość pesymistów, że nie będzie "W" a ten się wyrwał na umowę zlecenie żeby siać zamęt. Trzeba sprawdzić czy w 2008 nie gadał że ceka nas wiloletnia niczym nie zagrożona hossa. To pewnie jeden z tych debili.
~Arek_P
zajrzyjcie na najmail.pl bo tam można kogoś pozdrowić e-mailem bez logowania się i nawet podpisania w parę sekund.
~PIT
Inwestorzy ?! jacy inwestorzy ?! ile razy mam pisać, że na Wall Street już dawno nie ma inwestorów, tylko są dwa-trzy bańki inwestycyjne , których właścicielami są banksterzy, i to oni kreują trendy, a że nie mogą dopuścić do spadku wyceny aktywów, bo wtedy toksyczne aktywa wyszły by na wierzch i zachwiały bilansami to kreują takie Inwestorzy ?! jacy inwestorzy ?! ile razy mam pisać, że na Wall Street już dawno nie ma inwestorów, tylko są dwa-trzy bańki inwestycyjne , których właścicielami są banksterzy, i to oni kreują trendy, a że nie mogą dopuścić do spadku wyceny aktywów, bo wtedy toksyczne aktywa wyszły by na wierzch i zachwiały bilansami to kreują takie malutkie, lokalne idiotenhossy.Dlatego mimo że będzie coraz gorzej to wcale nie oznacza, ze trzeba grać na "krótko", a wręcz przeciwnie.
Oczywiście z tych wzrostów gówno wynika, bo nie przybywa od tego miejsc pracy, ani nie poprawia się w realnej gospodarce, ale premie milionowe na koniec roku dla banksterów będą ; przecież to o to chodzi w tych całych stymulusach i drukowaniu kasy; jak ktoś myśli , że wszystko co robi FED to z myślą o maluczkich Smiths-ach i Kowalskich to niech se da spokój z inwestowaniem
~jola
akcji dawno nie pompowali to pewnie już na nie niedługo pora, teraz pobańczyli na obligacjach gdzie ceny sięgnęły takiego pułapu jak giełdy w 2007, wcześniej OIL w góre a potem ostro na Skach na dół, po drodze zaliczyli cukier i pszenice. Teraz że sie obkupili w taniutkie akcje za ostatni rok to bedzie niedługo pompka. Trend bezrobocia akcji dawno nie pompowali to pewnie już na nie niedługo pora, teraz pobańczyli na obligacjach gdzie ceny sięgnęły takiego pułapu jak giełdy w 2007, wcześniej OIL w góre a potem ostro na Skach na dół, po drodze zaliczyli cukier i pszenice. Teraz że sie obkupili w taniutkie akcje za ostatni rok to bedzie niedługo pompka. Trend bezrobocia sie kiedyś też odwróci ale jak już tak bedzie to na zakup akcji bedzie za późno wiec spieszcie sie bo wyedy już bedzie prawie 75% od dołka. Trza kupować kiedy już nikt nie wierzy we wzrosty jeśli chodzi o akcje. Ja tak np mam Syntos po 44gr i JWC po 5zł. ale poczekam jeszcze bo 300-400% to nie zarobek. Inwestowanie jest dla cierliwych. A wy tu ulegacie jakimś jednorazowym emocjom.pozdrawiam
~11 odpowiada ~jola
NO I medrcy TEGO SWATA MAJA DYLEMAT,BO CHINA PODOBA SIE ALASKA
~buba odpowiada ~jola
W ostatnich dniach spore zamieszanie wywołała przepowiednia sformułowana przez analityka banku Societe Generale Alberta Edwardsa, który uważa, że rynek akcji czeka krwawa łaźnia, a indeks S&P 500 spadnie do poziomów nieznanych od kilkunastu lat, daleko w głąb wieloletniej hossy rozpoczętej w 1982 roku. Oznaczałoby to przecenę W ostatnich dniach spore zamieszanie wywołała przepowiednia sformułowana przez analityka banku Societe Generale Alberta Edwardsa, który uważa, że rynek akcji czeka krwawa łaźnia, a indeks S&P 500 spadnie do poziomów nieznanych od kilkunastu lat, daleko w głąb wieloletniej hossy rozpoczętej w 1982 roku. Oznaczałoby to przecenę do zaledwie 450 punktów, czyli aż niemal 60% niżej niż w piątek. Gdyby WIG20 miał powielić ten sam ruch (beta=1), cofnąłby się nawet poniżej minimów z lutego ubiegłego roku, gdzieś w okolice 1000 punktów.
~DanielDanielewicz
Gratuluje trafnosci osadu.Gawiec naczytala sie anal i tykow z Gazety Wenerycznej .
~dzik odpowiada ~buba
to jeden z potomków nawiedzonego co to kiedyś wieszczył zasranie Paryża przez konie, nie czując tematu że za kilka lat pojawią sie samochody. Bosz, co za czubkowaty hamburger
~Gniewko
Wiekszość analityków i piszących w tym duchu na forum jakby nie pamięta podstawowej sprawy - giełdy nie odzwierciedlają bieżącej sytuacji gospodarczej tylko dyskontują przyszłość. Mówi się że wyprzedzają gospodarkę nawet o 6 miesięcy. A skoro giełdy rosną, to przełom 2010/2011 bedzie pomyślny.
Pozdrawiam

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki