Ekspedientka ze składu przy ul. ks. Brzóski jest przekonana, że to jeszcze nie koniec podwyżek w tym roku. Każda kopalnia podnosi teraz nieznacznie ceny, ale za to regularnie - raz na dwa tygodnie.
- W naszym rejonie mieszkają najubożsi, więc oni kupują węgiel na worki i to dopiero, gdy przyjdzie mróz - ubolewa sprzedawczyni w składzie przy ul. Abramowskiego. - A zapasy po pół tony i większe robi najwyżej parę osób dziennie.
Express Ilustrowany
(wku)


















