Ostatnie tygodnie na globalnych rynkach finansowych zupełnie zmieniły zapatrywania inwestorów. Obecnie większość wygląda już końca recesji. A jeszcze pod koniec lutego i na początku marca najczęściej zastanawiano się, jak nisko może spaść indeks S&P500.
Ta zmiana nastrojów nie ominęła też rynku złota. Chyba coraz mniej ludzi kupuje kruszec z myślą o zabezpieczeniu swoich oszczędności w obliczu recesji i giełdowej bessy. Teraz inwestorzy zastanawiają czy to już początek giełdowej hossy i czy ożywienie gospodarcze stoi tuż za rogiem. Im większą przewagę mają zwolennicy tej drugiej opcji, tym częściej pojawia się obawa przed niekontrolowanym wzrostem inflacji.
„Obserwujemy ogólną tendencję do kupowania surowców, w tym także złota, co przysłania motyw nabywania metali szlachetnych jako bezpiecznych inwestycji. Fundusze generalnie szukają okazji, by zwiększyć zaangażowanie w surowce” – powiedział Dan Smith, analityk z banku Standard Chartered cytowany przez agencję Bloomberga.
W takim otoczeniu cena złota jest bardzo wrażliwa na wahania kursu EUR/USD. Historycznie niższa wartość dolara zwiększała wycenę złota, ponieważ metal ten stawał się tańszy dla inwestorów spoza USA. Dzisiaj po południu notowania eurodolara wzrosły z poziomu 1,3250$ do wartości 1,3360$.
W rezultacie o godzinie 14:50 uncja złota kosztowała 906,20 dolarów i była o 1,2% droższa niż dzień wcześniej. Na rynku pojawiła się też silna zmienność – analitycy z MKS Finance twierdzą, że przyczyną jest niska płynność, ponieważ część inwestorów pozostaje poza rynkiem do czasu poznania czwartkowych decyzji Banku Anglii oraz Europejskiego Banku Centralnego.
K.K.




























































