Środa przyniosła odreagowanie nerwowości z ostatnich dni. Inwestorów zadowoliły informacje, że kraje grupy BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i Południowa Afryka) rozważają udzielenie wsparcie europejskiemu rynkowi długu. Jest to bardzo dobra informacja w szczególności dla Hiszpanii i Włoch, które ostatnio znalazły się na celowniku inwestorów. W tym kontekście największe znaczenie ma zapowiedź zwiększenia wsparcia ze strony Chin, które dysponują największymi rezerwami walutowymi na świecie.
Większego wrażenia nie zrobiła decyzja Moody's Investors Service, który obniżył rating banków Societe Generale i Credit Agricole. Francuskie banki są największymi wierzycielami Grecji, stąd perspektywa niewypłacalności tego kraju oznacza poważne problemy z płynnością. Jednak w reakcji na posunięcie agencji prezydent Nicolas Sarkozy zapewnił, że nie dopuści do bankructwa Aten. Podobne stanowisko wyraził przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso.
Mimo wyraźnego uspokojenia nastrojów na rynkach, w których efekcie na europejskich giełdach dominowały wzrosty, a euro wzmocniło się do dolara, złoty pozostaje slaby. Przed 15.00 polski pieniądz tracił solidarnie 0,7 proc. wobec najważniejszych par walutowych. Za euro płacono 4,3583 złotego, co jest najwyższym poziomem od lipca 2009 roku. Dolar kosztował 3,1794 złotego, a frank szwajcarski 3,6211 złotego.
PL
































































