Nowa strategia
„Wystarczy bowiem, aby o godzinie 9 rano eksporter zobaczył niski kurs Eur/Pln, który powoli pnie się w górę. Eksporterowi o godzinie 11:00 bank wyliczy stratę z wystawionej opcji porównując kurs NBP z ceną wykonania takiej wystawionej opcji. Każdy grosz w górę, to grosz więcej straty.” - tłumaczy ekspert z AFS. Eksporterzy chcąc zatem minimalizować straty zaczęli stosować technikę, która polega na otwarciu długiej pozycji forward (zakup waluty zagranicznej na termin) z dniem rozliczenia takim samym jak opcji Call. Wprawdzie takie rozwiązanie jest tańsze od odkupu opcji na parę godzin przed jej wygaśnięciem, ale niesie ze sobą konsekwencje.
Kurs podbijają eksporterzy
Otwarcie przez eksporterów długiej pozycji forward przyczynia się do podbijania kursu EURPLN. „Wystarczy bowiem, by takich eksporterów kupujących forwardy było kilkuset. Łączny popyt na walutę od tej grupy klientów banków idzie w dziesiątki a nawet setki milionów Euro.” – wyjaśnia Maliszewski. Wszystko zmienia się tuż po godzinie 11:00. Gdy znany jest już kurs NBP i opcje wygasają, popyt na walutę zagraniczną szybko spada, czego efektem jest nagłe umocnienie złotego. „Pytanie - czy to zjawisko długo się utrzyma? Zaczynają pojawiać się gracze chcący to wykorzystać. Wystarczy kupić walutę wcześnie rano i sprzedać ją przed godziną 11.” – konkluduje ekspert z AFS.
O godzinie 14:30 za jedno euro trzeba było zapłacić 4,3807 zł, a za dolara 3,1319 zł.
Radosław Jaszczak






























































