Po trzech dniach nieprzerwanego bicia rekordów złotu należała się jakaś forma korekty. Pretekstem do zamykania długich pozycji był spadek kursu EUR/USD, który obniżył się z 1,4817$ do 1,4704$, po czym znów ruszył w górę. Mocniejszy dolar sprawia, że metale szlachetne stają się droższe dla inwestorów spoza USA, co zazwyczaj skutkuje niższymi notowaniami kruszców.
W rezultacie w piątek o godzinie 13:50 uncję złota wyceniano na 1047,80$, czyli o 0,7% mniej niż wczoraj. W czwartek za 31,1 gramów żółtego metalu płacono nawet 1.061,20$, co stanowi nowy rekord nominalnych dolarowych cen złota.
Do inwestycji w złoto starał się też zniechęcić szef Fed-u, który w nocy powiedział, że gdy perspektywy gospodarcze ulegną poprawie, do Rezerwa Federalna zacznie podnosić stopy procentowe. W sumie to nic odkrywczego, ale rynek potraktował tą wypowiedź jako przejaw stopniowego odchodzenia od polityki zerowych stóp procentowych.
Jednakże tak naprawdę Bernanke powiedział rynkom, że półdarmowy kredyt w Rezerwie Federalnej będzie dostępny przez następne dwa, trzy kwartały, co sprawia, że widmo inflacji staje się coraz bardziej realne. W ten sposób długoterminowa inwestycja w złoto raczej nie przyniesie strat.
K.K.




























































