REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Złota hossa trwa w najlepsze - jak długo?

2009-10-09 11:45
publikacja
2009-10-09 11:45
Dodaj Bankier.pl w Google
W mijającym tygodniu złoto z impetem przekroczyło rekord wszech czasów, ocierając się w czwartek nawet o poziom 1060$ za uncję. Co mogłoby uzasadniać taki zdecydowany ruch i czy należy się już zacząć przyzwyczajać do ceny żółtego metalu powyżej 1000$?

Wśród możliwych powodów wzrostów wymienia się słabnącego dolara, wzrost oczekiwań inflacyjnych, poprawę koniunktury na rynkach surowców oraz ożywienie nadziei na szybkie wyjście z recesji. Rzeczywiście niewątpliwie złotu pomógł słabnący dolar. Jednak, jak widać na wykresie, tegoroczny rekord kursu dolara (ok. 1,48 za euro na zamknięciu) został ustanowiony, gdy złoto niewiele przekraczało 1000$ za uncję. Obserwowane od początku października ponowne osłabienie dolara, nie doprowadziło póki co do ustanowienia nowych szczytów w stosunku do euro.



Sam słabnący dolar na pewno więc nie wystarczył. Czy zatem inwestorzy zaczęli na nowo obawiać się inflacji i dlatego zwiększają swoje zaangażowanie w kruszec? Oczekiwania inflacyjne, w odniesieniu do gospodarki amerykańskiej, powinny odzwierciedlić się w rentowności obligacji. Nic takiego nie nastąpiło. Rentowności poszły ostatnio zdecydowanie w dół, a implikowana inflacja na najbliższe 10 lat znalazła się na poziomie zdecydowanie poniżej 2%.



Podobnie rzecz ma się z koniunkturą na rynku surowcowym oraz nadziejami na ożywienie. Surowce nie mogą się przebić przez szczyt z końca sierpnia, a akcje od miesiąca oscylują w trendzie bocznym w reakcji na dane o mieszanej wymowie.

Wydaje się więc, że ostatnie wzrosty na rynku złota trudno jest uzasadnić fundamentalnie – stoi za nimi psychologia inwestorów, którzy wierzą, że złoto jest inwestycją na każdy czas. W chwilach kryzysowych trzeba je kupować, bo jest pewne, płynne i niewrażliwe na inflację. Jest też niezbędne w portfelu w czasie ożywienia, które także może również przynieść inflację, a co najmniej wzrost popytu ze strony nabywców biżuterii z Indii i Chin.

Przy takim hurraoptymistycznym nastawieniu ograniczeniem dla wzrostów jest tylko zasobność portfeli inwestorów. Ciekawe, na jak długo starczy im środków, by podbijać złoto do coraz mniej racjonalnych poziomów.

Maciej Bitner, Wealth Solutions
Źródło:
Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~RTV111
Ręce opadaja jak się czyta tych PSEUDO ANALITYKÓW,za co im płaca? po co trzymać beztalęcia w firmie.
~kimt
jak czytam takie analizy /pseudo/to rece mi opdaja ,moze pan Bitner uzasadni mi dlaczego obecne poziomy cen au sa nierealne??????a co jest realne ciagle dodrukowany dolar czy euro czy funt>>>????20 lat ponad trwalA NA RYNKU zlota bessa na poczatku lat 80 pamietamy szczyt 850 dol/onz pozniej spadki az do roku 2001 /2002 jak czytam takie analizy /pseudo/to rece mi opdaja ,moze pan Bitner uzasadni mi dlaczego obecne poziomy cen au sa nierealne??????a co jest realne ciagle dodrukowany dolar czy euro czy funt>>>????20 lat ponad trwalA NA RYNKU zlota bessa na poczatku lat 80 pamietamy szczyt 850 dol/onz pozniej spadki az do roku 2001 /2002 do 285 dol /onz liczac inflacje te 850 dol wtedy to ok 2100 dol dzis ,TO nie jeden powod hossy na au ,sa jescze CHINY ugptowane papierami USA tak naprawde nigdy nie dosta realnej wartosci dolara ktorego kiedys kupili nie rzadaja dzis splaty bo nie kopie sie lezacego .sytuacja tego kryysu jest blizniaczo podobna do krachu z lat 30 /ub.w ,prosze przesledzic wykresy cenowe zlota ,nie mysle aby doszlo jak wtedy do zabrania amerykanom zoltego metalu jak to zrobil prezydent ROSWELLT ale mysle ze nowe wartosci cen au wyrazone podkreslam w dolarach USA moga bic kolejne rekordy ,pozatym ten kryzys sie jescze nie skonczyl jak wielu sie wydaje wiec nie patrzmy na zloto tak nieufnie acz ostroznie bo jak kazda inwestycja ma w sobie ryzyko.
~P__S
http://www.europac.net/Schiff-FBN-10-7-09_lg_FLV.asp

Powiązane: Złoto

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki