Przed rozpoczęciem sesji Amerykanie mogli się dowiedzieć o kolejnej nacjonalizacji banku Wielkiej Brytanii (Lloyds) oraz o nowej emisji akcji planowanej przez bank HSBC. Do tego doszły jeszcze prognozy Banku Światowego, który w tym roku spodziewa się ujemnej dynamiki globalnego PKB (dotychczasowe prognozy międzynarodowych instytucji finansowych zakładały jednak minimalny wzrost) oraz spadku produkcji przemysłowej nawet o 15%.
Ponadto na jaw wyszły dokumenty, w których AIG domagając się czwartej transzy rządowej pomocy (dostał 30 mld $) groził, że jego upadek skutkowałby załamaniem światowego systemu finansowego. Najwyraźniej ostrzeżenia te przekonały amerykańskie władze, co pośrednio przyznał opinii publicznej sam szef Fed-u Ben Bernanke.
Mimo to optymizm amerykańskich inwestorów wydaje się nie mieć granic. Kupujący dziś akcje zapewne mówią, że wszystkie te informacje zostały już uwzględnione w cenach. W rezultacie po 40 minutach handlu indeks S&P500 rósł o 1%, osiągając wartość 692 pkt. Nasdaq zwyżkował o 1,1%, zaś Dow Jones zyskiwał 0,3%.
Na indeksie blue chipów ciążą walory koncernu farmaceutycznego Merck&Co, które tanieją o prawie 10%. Przed sesją spółka poinformowała, że za 41,1 mld dolarów chce przejąć firmę Schering-Plough. Najwyraźniej inwestorzy uznali, że Merck przepłaca, oferując cenę o 34% wyższą niż piątkowy kurs zamknięcia akcji Schering-Plough.
K.K.





























































