Dzisiaj od początku sesji gracze ze Starego Kontynentu czekali na to, co zrobią Amerykanie. Do południa efektem tego wyczekiwania były spadki indeksów, które nie utrzymały relatywnie wysokich poziomów z otwarcia. Jednak im bliżej było rozpoczęcia handlu za Atlantykiem, tym lepsze nastroje panowały też w Londynie czy Frankfurcie.
Na nastroje dobrze podziałały lepsze od oczekiwań wyniki kwartalne Hewlett-Packard oraz Home Depot. Ponadto francusko-amerykański producent elektroniki – firma Alcatel-Lucent – otrzymała propozycję sprzedaży udziałów w jednej ze swoich spółek zależnych za 1,56 mld euro. Akcje Alcatel-Lucent zdrożały o 4,4%.
Jednak decydujący głos znów należał do Wall Street, gdzie pod koniec sesji w Europie notowano umiarkowane wzrosty. W efekcie londyński FTSE100 zakończył dzień wynikiem 4.209 pkt., po wzroście o 1,85%. Niemiecki DAX zyskał 0,5%, osiągając wartość 4.579 pkt. Paryski CAC40 zwyżkował o 1,1%, notując wynik 3.217 pkt.
„Wyniki amerykańskich spółek uspokoiły inwestorów. Poza tym rynek wygląda na wyprzedany” - powiedział Arnaud Scarpaci, zarządzający funduszem Agilis Gestion cytowany przez agencję Bloomberga.
Po dzisiejszej sesji zawiedzeni mogą być posiadacze akcji największych banków – z sektora finansowego cały czas nadchodzą nienajlepsze wieści. W efekcie kurs francuskiego BNP Paribas spadł o 5,2%, notowania brytyjskiego Barclays obniżyły się o 3%, zaś walory niemieckiego Commerzbanku przeceniono o 4,5%.
K.K.





























































