Wczoraj koncern Royal Dutch Shell potwierdził, że bojówkarze z Ruchu Wyzwolenia Delty Nigru dokonali zamachu na należący do firmy ropociąg. Mimo że nie wiadomo, jaka część produkcji została wstrzymana, to ceny ropy w Londynie przekroczyły poziom 126$ za baryłkę.
Z drugiej strony wczoraj amerykański Departament Transportu opublikował dane, z których wynika, że w maju natężenie ruchu na amerykańskich autostradach było o 3,7% niższe niż rok wcześniej. W skali całego miesiąca przekłada się to na spadek zużycia benzyny o kilka milionów baryłek. W maju średnia cena galona benzyny w USA wynosiła niecałe 4$ (czyli mniej więcej tyle co obecnie), zaś w połowie lipca osiągnęła rekordowy poziom 4,11$. Zatem można się spodziewać, że majowy trend był kontynuowany również w czerwcu i lipcu.
Tymczasem o godzinie 9:30 baryłka ropy Brent kosztowała 126,43$ za baryłkę, a więc o 63 centy więcej niż w poniedziałek. Za taką samą ilość surowca gatunku Light Crude płacono 125$, czyli o 27 centów więcej niż wczoraj.
Zdaniem analityków handlujący ropą czekają na kolejną partię danych z amerykańskiej gospodarki, a zwłaszcza na wstępny raport o dynamice PKB i lipcowe dane z rynku pracy. Kierunek rynkowi mogą też nadać jutrzejsze informacje o zapasach paliw USA. Oczekuje się spadku rezerw surowca o 1,4 mln baryłek i przyrostu zapasów produktów gotowych o 1,6 mln baryłek.
K.K.






























































